Dzisiaj jest: 28 Styczeń 2022        Imieniny: Walery, Radomir, Karol
Wojskowe aspekty „Operacji Wisła”.

Wojskowe aspekty „Operacji Wisła”.

 Na początku 1947 r. sytuacja na obszarze południowo-wschodniej Polski daleka była od stabilizacji. Przesiedlenie ludności do USRR na podstawie umowy z 9 września 1944 r. nie objęło całą ludność ukraińską…

Readmore..

Tęsknota

Tęsknota

/ Na zdjęciu Powrót z sianokosów. Zdjęcie z okolic Synowódzka wykonał autor wiersza Ryszard Frączek A gdy mnie czasem zmaga zwątpieniei tęskno na duszy izamyśleniawychodzę ja wtedy nastep dalekiw gwieździe…

Readmore..

ZBRODNIE NKWD - CZERWONA MORDOWNIA NA KRESACH  II RP - ZABÓJCZE DONOSY

ZBRODNIE NKWD - CZERWONA MORDOWNIA NA KRESACH II RP - ZABÓJCZE DONOSY

Najbardziej zmasowaną formą zbrodniczych działań antypolskich ze strony prosowieckich Żydów była wielka fala skierowanych przeciwko Polakom zabójczych donosów. Były one nieustannym zjawiskiem lat 1939-1941 na Kresach II RP. Zbolszewizowani Żydzi,…

Readmore..

Szlakiem krzyży wołyńskich. Cd. Chołoniewicze -spotkanie z Natalią Słuczyk

Szlakiem krzyży wołyńskich. Cd. Chołoniewicze -spotkanie z Natalią Słuczyk

/ Tablica na krzyżu w Chołoniewiczach Spotkanie z Natalią Słuczyk było, jak to ujął ks. biskup Marcjan Trofimiak – Dei Consilio (nieprzeniknionym wyrokiem Bożym). Kiedy szukając za dworem Kerna studni,…

Readmore..

Uśmiechnięty, rozśpiewany Lwów

Uśmiechnięty, rozśpiewany Lwów

„Lwów jest miastem, które ciągle się uśmiecha. Uczucie jakie żywią lwowianin dla Lwowa nie jest już miłością... jest opętaniem. Opętaniem przez wielką czarownicę - duszę Lwowa. Dusza ta wszędzie i…

Readmore..

Moje Kresy.  Weronika Antoniewicz. Cz.4

Moje Kresy. Weronika Antoniewicz. Cz.4

/ Jubileusz 80-lecia Weroniki Antoniewicz w 2014 roku Po ogłoszeniu 9 maja 1945 roku zakończenia wojny, mama razem z rodzinami u nas mieszkającymi postanowiła, że opuszczamy ojcowiznę w Łosiaczu i…

Readmore..

Moje partyzanckie  ścieżki na Wołyniu. cz.1

Moje partyzanckie ścieżki na Wołyniu. cz.1

Matka wysłała mnie i szwagra Janka do Zasmyk po „rąbankę”. Nie wiedziałem, że Janek, pracujący jako konduktor na kolei, jest w konspiracji i utrzymuje łączność między Lublinem, Kowlem, Zdołbunowem, Równem.…

Readmore..

Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem  własnej Ojczyzny

Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej Ojczyzny

„Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich, chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym…

Readmore..

Szlakiem krzyży wołyńskich - Chołoniewicze –studnia śmierci

Szlakiem krzyży wołyńskich - Chołoniewicze –studnia śmierci

Chołoniewicze–studnia śmierci. Gromada Chołoniewicze, gmina Silno, powiat Łuck,woj. wołyńskie, parafia Chłoniewicze Babcia Natalia Słuczyk, stanęła na zaoranym polu i laską pokazała miejsce „tu była studnia”. Do niej wrzucili rodzinę sklepikarza…

Readmore..

Zmarł Franciszek Kiejdo „Orzeł” - żołnierz 8 Brygady „Tura”

Zmarł Franciszek Kiejdo „Orzeł” - żołnierz 8 Brygady „Tura”

W dniu 8 stycznia 2022 roku na wieczną wartę odszedł Franciszek Kiejdo. Urodził się 3 października 1922 roku w miejscowości Mordasy w powiecie oszmiańskim, województwo wileńskie. W trakcie wojny był…

Readmore..

Za jednym z zasłoniętych Lwów na Cmentarzu Obrońców Lwowa ujęła się natura.

Za jednym z zasłoniętych Lwów na Cmentarzu Obrońców Lwowa ujęła się natura.

Ohydne skrzynie w które władze Lwowa zapakowały Lwy na Cm. Obrońców Lwowa ucierpiały podczas tegorocznych huraganów, aż w końcu jedna z nich rozleciała się całkowicie. Już po dwóch dniach zastąpiono…

Readmore..

Duda „szczytuje” na szczycie Trójkąta Lubelskiego

Duda „szczytuje” na szczycie Trójkąta Lubelskiego

Solidarność dla Ukrainy wobec rosyjskich nacisków i prowokacji oraz sytuacja bezpieczeństwa w regionie – to główne tematy szczytu Trójkąta Lubelskiego, który odbył się w Hucie na Ukrainie. To także kolejna…

Readmore..

Nie ma śladu. . .

1 listopada to data która przywołuje wspomnienia z przeszłości, czasem nawet te po których juz nie ma śladu. Smutne to ale prawdziwe. Pozwoliliśmy sobie przypomnieć artykuł: Gizeli Chmielewskiej na gazeta pomorska.pl z 2 grudnia 2012 r. , który dotyka tego tematu. (https://pomorska.pl/potomek-ruskich-kniaziow-wnuk-powstancow-styczniowych-i-inni/ga/7319845/zd/11360793 )

Fot. Grobowiec na cmentarzu Starofarnym 1974.

Potomek ruskich kniaziów, wnuk powstańca styczniowego, założyciel automobilklubu.

Zamieszkali w Bydgoszczy, gdy pod kresowym niebem zabrakło dla nich miejsca. Włączyli się w nurt życia naszego miasta oddając mu to, co mieli najlepsze - swoją wiedzę i bogate doświadczenie.

W zamian bydgoszczanie obiecywali im wdzięczną pamięć. Ale były to obietnice bez pokrycia, skoro dziś próżno szukać ich grobów na naszych cmentarzach.

Serafin Lipkowski, h. Brochwicz - cmentarz Nowofarny

Przez lata - tak jak jego bliscy - na ziemi kijowskiej prowadził wygodne, dostatnie życie, troszcząc się o swoje przyjemności, ale też nie zapominając o ludziach, dla których los był mniej łaskawy. Absolwent wydziału rolnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, właściciel okazałego dworu w Horodnicy na ziemi kijowskiej, mąż Anny z Grocholskich, ojciec czterech synów - Jerzego, Benedykta, Zygmunta i Józefa - ufundował gimnazjum dla dzieci polskich w Humaniu. Był działaczem miejscowego Towarzystwa Rolniczego. W czasie I wojny światowej hojnie wspierał finansowo humański oddział Towarzystwa Pomocy Ofiarom Wojny.

Gdy w 1917 r. zaczęła się w Rosji rewolucja, to, czego nie zdążyły zrabować i zniszczyć bolszewickie bandy, przekazał gen. Józefowi Hallerowi - 100 koni, 40 wołów, do tego zapasy zboża i karmy dla zwierząt. Do Bydgoszczy wraz z rodziną trafił w 1920 r., podobnie jak setki innych uchodźców ze Wschodu. Zamieszkał w kamienicy przy ul. Paderewskiego 1.

Tu nadal interesował się życiem kulturalnym i społecznym. Nie mógł już tych dziedzin życia wspierać finansowo, ale pomagał intelektualnie. Np. 6 listopada 1923 r. na łamach "Gazety Bydgoskiej" ukazał się jego artykuł, w którym zwracał uwagę na rosnącą rolę kina w Polsce. Apelował do polskich pisarzy, aby ci tworzyli takie dzieła, które mogłyby stawać się scenariuszami filmowymi, pokazującymi młodym ludziom znaczenie świata starożytnego.

"Wszak młodzież nasza to w przyszłości nasz naród. Dajmy jej to poczucie piękna i dobra, a wyrośnie miłość, a nie będzie miejsca na zawiść i nienawiść, na wszystkie te wady, które nie tworzą, ale burzą".

Serafin Lipkowski po ciężkiej chorobie zmarł 19 lutego 1925 r. Trzy dni później na łamach "Dziennika Bydgoskiego", z którym zresztą współpracował, ukazało się wzruszające wspomnienie o jego zasługach, napisane przez Janową Łempicką, też kresowiankę. Został pochowany na cmentarzu Nowofarnym, nekropolii, która kilka lat wcześniej przyjęła jego wuja Augusta Iwańskiego - powstańca styczniowego.

Grób Iwańskiego dotrwał do naszych czasów. Odnowiono go w 2011 roku. Mogiła Serafina Lipkowskiego - zapomniana, zaniedbana - w lipcu 2011 r. została zlikwidowana. Nie pierwsza i nie ostatnia...

Felicjan Podhorski h. Brodzic - cmentarz na Bielawkach

Potomek ruskich kniaziów, absolwent Instytutu Rolniczego w Puławach, właściciel Chwoszczówki w powiecie sławuckim. Bliski krewny licznej rodziny Podhorskich, która w swoich dworach i pałacach na Ukrainie gościła Leona Wyczółkowskiego. W tej grupie mecenasów artysty był też jego brat - Józef z majątku Szlachowa w guberni chersońskiej.

Do Bydgoszczy w 1920 r. sprowadziła go tragedia Kresów, która dla niego oznaczała nie tylko utratę majątku, ale i dzieci. W 1917 r. jego dwudziestotrzyletni syn Józef zginął z rąk bolszewików, w tym samym roku szesnastoletnia córka Anna, podczas zmiany opatrunków rannym żołnierzom, zaraziła się tyfusem i zmarła. Te bolesne wspomnienia towarzyszyły mu "na wygnaniu", w Bydgoszczy, gdzie zamieszkał wraz z żoną Marią z Podgórskich w kamienicy przy ul. Kołłątaja 4.

Cichy, skromy urzędnik Miejskiej Gazowni zmarł 30 czerwca 1935 r. w lecznicy miejskiej przy ul. Gdańskiej - jak napisano w księdze zgonów - z powodu wady serca. Jego zasługi przypomniano na łamach "Dziennika Bydgoskiego" w pożegnalnym wspomnieniu.

Został pochowany na cmentarzu na Bielawkach, niedaleko generała Adama Rzewuskiego. Mogiła tego ostatniego oparła się upływowi czasu i ludzkiej niepamięci, mogiła Felicjana Podhorskiego nie istnieje. Bo nie znalazł się w Bydgoszczy nikt, kto by o to miejsce zadbał, kto by upomniał się o jego pamięć. Tym samym grób Podhorskiego w naszym mieście podzielił smutny los jego rodzinnych nekropolii na dalekiej Ukrainie.

Włodzimierz Stulgiński h. Lubicz - cmentarz Starofarny

Do Bydgoszczy w 1920 r. przywiózł żonę Helenę z Kolankowskich i córkę Zofię. Przywiózł też wspomnienia z Kresów Wschodnich - o przeszłości swojej rodziny, w której nie brakowało gorących patriotów, powstańców styczniowych, ale i ludzi przedsiębiorczych. Jego ojciec kierował największą papiernią w Rosji w Dobruszu nad Ipucią, niedaleko Homla, należącą do książąt Paskiewiczów.

Stulgiński był cenionym inżynierem, absolwentem sławnego Instytutu Technologicznego w Petersburgu. W naszym mieście w 1928 r. należał do grona założycieli Automobilklubu Pomorskiego. Jego citroena, zwanego przez właściciela "Pupsem" dobrze znano w Bydgoszczy. Organizował rajdy, wycieczki, słynne "pogonie za lisem". Fundował nagrody. Należał do Bractwa Kurkowego, wchodził w skład zarządu Związku Polaków Kresów Wschodnich. Wspólnie z żoną należał do fundatorów pomnika Henryka Sienkiewicza, co zostało upamiętnione na tablicy, która znajduje się w hallu Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej na Starym Rynku. Ich córka Zofia upamiętniła dzieje swojej rodziny, zresztą w niezbyt dobrym świetle, w książkach pt. "Gruszki na wierzbie", "Mąż z ogłoszenia" i "Czek bez pokrycia". Elementów bydgoskich w nich nie brakuje.

Gdy Włodzimierz Stulgiński odchodził, poprosił, aby zamiast wieńców na grób przekazano pieniądze na fundusz dla bezrobotnych. Zmarł 25 grudnia 1936 r. w miejskiej lecznicy na udar mózgu. Na jego pogrzeb na cmentarzu Starofarnym zjechali się automobiliści z całego kraju, z Wilnem włącznie. Nigdy przedtem, ani chyba nigdy potem do tej bydgoskiej nekropolii nie wiódł tak długi sznur samochodów...

Włodzimierza Stulgińskiego pochowano przy głównej alei. Dziękowano mu za rozwinięcie idei motoryzacyjnej w Bydgoszczy, obiecywano wdzięczną pamięć. A dziś po jego grobie nie ma śladu.

Serafin Lipkowski, Felicjan Podhorski, Włodzimierz Stulgiński - tylko trzy nazwiska, tylko trzy historie, w których splotły się losy kresowiaków i bydgoszczan. I trzy groby, spośród wielu innych, które już nie istnieją.

Dlaczego zniknęły z cmentarzy?

Odpowiedź jest prosta: ich bliscy już odeszli, podobnie jak przyjaciele i znajomi. Nie miał kto zadbać o mogiły, ani ich opłacać. Nie miał kto we właściwym momencie przypomnieć o zasługach tych ludzi, więc ich groby zlikwidowano. Tylko zapiskom w archiwalnych dokumentach i literaturze pamiętnikarskiej, także notatkom w lokalnej prasie zawdzięczamy to, że po tych nietuzinkowych ludziach został jakiś ślad. Wielka szkoda, że takiego śladu nie ma na bydgoskich cmentarzach.