Dzisiaj jest: 6 Lipiec 2022        Imieniny: Łucja, Dominika, Teresa
Edward Prus - Rota Kresów

Edward Prus - Rota Kresów

Edward Prus (ur. 1931 w Załoźcach, zm. 31 grudnia 2007) – polski historyk, politolog, działacz i aktywista narodowy, doktor habilitowany nauk humanistycznych, profesor Wyższej Szkoły Planowania Strategicznego w Dąbrowie Górniczej…

Readmore..

POGRZEB NIEZNANEGO  ŻOŁNIERZA

POGRZEB NIEZNANEGO ŻOŁNIERZA

/ Złożenie zwłok Nieznanego Żołnierza do grobu w arkadach pałacu Saskiego. Fot. Jan Wołyński/POLONA W listopadzie minęła dziewięćdziesiąta siódma rocznica umieszczenia zwłok Nieznanego Żołnierza w jego Grobie w Warszawie. Starsze…

Readmore..

Skandale i prowokacje z

Skandale i prowokacje z "czerwoną kaliną" w tle

Wrocław: Jak czytamy w portalu wprawo.pl, pieśń „Czerwona kalina”. Powstała w 1914 roku i w czasie I wojny światowej była hymnem Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych. W czasie II wojny światowej…

Readmore..

Konferencja „Niedokończone msze wołyńskie”

Konferencja „Niedokończone msze wołyńskie”

22.06.2022r. w Szczecinie została zorganizowana przez Ośrodek Monitorowania Chrystianofobii Fidei Defensor konferencja historyczna. Wydarzenie to odbyło się z udziałem znakomitych gości: świadków historii i historyków: Swoją obecnością zaszczycili ; Mirosław…

Readmore..

Wersoka: Noc Świętojańska -noc nie do spania

Wersoka: Noc Świętojańska -noc nie do spania

Kolorowe wianki, płonące ognisko, zabawa do rana i, rzecz jasna, poszukiwania tajemniczego kwiatu paproci – z tym się kojarzy Noc Świętojańska, tak też ją obchodzono 23 czerwca br. nad Wersoką…

Readmore..

Odszedł do Domu Pana - 26 czerwca.

Odszedł do Domu Pana - 26 czerwca.

ZMARŁ ŚP. † KS. ANDRZEJ KWICZALA, KAPŁAN DIECEZJI ŁUCKIEJ W niedzielę, 26 czerwca 2022 roku, po długiej i ciężkiej chorobie zmarł ś.p. † ks. Andrzej Kwiczala, kapłan diecezji łuckiej. Ks.…

Readmore..

77 rocznica wysiedleń z Kresów

77 rocznica wysiedleń z Kresów

W niedzielę 26 czerwca 2022 roku w kościele parafialnym pw. św. Bartłomieja Apostoła w Szydłowicach, dekanat Brzeg Północ, na Opolszczyźnie odbyła się uroczystość poświęcona 77 rocznicy przymusowych wysiedleń z Kresów.…

Readmore..

Lipcowy numer KSI (07/2022) wydany

Lipcowy numer KSI (07/2022) wydany

W lipcowej gazecie m.in: Ukraińskie, prowokacja na Wawelu i we WrocławiuO biciu jakiegoś absurdalnego rekordu w śpiewaniu „ody do UPA” Czerwona Kalina”... strona 2 i 4Upamiętnienia 79. Rocznicy Ukraińskiego ludobójstwa..„Co…

Readmore..

Narodziny Rzeczpospolitej  Obojga Narodów

Narodziny Rzeczpospolitej Obojga Narodów

/ Unia lubelska – obraz olejny namalowany przez Jana Matejkę w 1869. (Domena publoczna) 1 lipca 1569 r. Królestwo Polskie i Wielkie Księstwo Litewskie zawarły na Sejmie w Lublinie unię…

Readmore..

ZAWIŁE DZIEJE JEDNEGO POMNIKA

ZAWIŁE DZIEJE JEDNEGO POMNIKA

/ Pomnik pomordowanych profesorów polskich na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie z lat 70. XX w. Jedyny z trzech betonowych bloków, nigdy niedokończony i zdemontowany na początku lat 80. XX w.…

Readmore..

Operacja „Wisła” a problem  wynarodowienia Ukraińców.

Operacja „Wisła” a problem wynarodowienia Ukraińców.

Problem powyższy dotyczy celu operacji „Wisła”. Niektórzy historycy i publicyści głoszą poglądy, że celem operacji „Wisła” była likwidacja skupisk ludności ukraińskiej na pograniczu polsko-sowieckim, a następnie jej polonizacja. Oczywiście, przesiedlenie…

Readmore..

MUZYCZKA MAJDANU

MUZYCZKA MAJDANU

W popularnym tygodniku „Do Rzeczy” ( 15 – 21 września 2014 r. ) ukazał się tekst Waldemara Łysiaka, który w sposób bezpardonowy wypunktował zakłamanie współczesnych polityków i dziennikarzy tandemu „Gazeta…

Readmore..

W krwawym zakolu Krycińskiego.Cz.3

1 czerwca 1946 r. we wsi Hermanowice pow. Przemyśl upowcy obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 7 Polaków. We wsi Iskań pow. Przemyśl upowcy obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 1 Polkę

2 czerwca we wsi Hermanowice pow. Przemyśl bojówka UPA, w liczbie ok. 7 banderowców, zastrzeliła Polaka Andrzeja Ścielonego, l. 47. (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s.170).

8 czerwca we wsi Huwniki pow. Dobromil upowcy spalili wieś i zamordowali 10 Polaków, którzy nie opuścili swoich gospodarstw.

15 czerwca we wsi Darowice pow. Przemyśl „została zamordowana przez banderowców, strzałem w tył głowy Polka H. Wańczowska. Wg innych źródeł kobieta została uprowadzona 14 czerwca i zastrzelona w dniu następnym na terenie jej ogrodu. Helena Wańczowska, c. Jana i Pauliny, ur. 28 XII 1924 r. w Kniażycach. Zamieszkała w Darowicach. Uprowadzona przez banderowców 14 VI 1946 r. Zastrzelona przed domem w Darowicach 15 VI 1946 r. (rana głowy). Zlikwidowana przez SB OUN jako domniemana informatorka agentka UBP. Za zabójstwo odpowiedzialny referent SB Nadrejonu „Chołodny Jar”, Wasyl Capiak, ps. „Potap”. Później zamordowano również jej rodziców: Jana (zastrzelony 9 XII 1946 r. w Przemyślu) i Paulinę (torturowana, następnie powieszona 8 VIII 1946 r. przed domem)”. (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s.172). We wsi Hureczko pow. Przemyśl zamordowali Anastazję Wojtko. 

16 czerwca we wsi Łodzinka Górna pow. Dobromil obrabowali gospodarstwa polskie, spalili 8 budynków i zamordowali 2 Polaków: nauczyciela i jego matkę; oraz 2 Polaków poranili.  

19 czerwca we wsi Maćkowice pow. Przemyśl obrabowali gospodarstwa polskie oraz zamordowali 6 Polaków. We wsi Olszany pow. Przemyśl w nocy obrabowali i spalili wieś oraz zamordowali 12 Polaków. We wsi Ujkowce pow. Przemyśl obrabowali gospodarstwa polskie oraz zamordowali 9 Polaków.

W nocy z 19 na 20 czerwca we wsi Batycze pow. Przemyśl upowcy spalili wieś i zamordowali 1 Polaka. We wsi Maćkowce pow. Przemyśl uprowadzili, zamordowali i spalili zwłoki w stodole na terenie wsi Orzechowce 2 Polaków. We wsi Orzechowce pow. Przemyśl obrabowali i spalili wieś oraz zamordowali 15 Polaków, w tym kobiety.

22 czerwca we wsi Maćkowce pow. Przemyśl upowcy zamordowali Jana Benedykta. We wsi Polska Marynka pow. Przemyśl uprowadzili i zamordowali Polaka o nazwisku Groch, rolnika. We wsi Zalesie pow. Przemyśl obrabowali gospodarstwa polskie oraz zamordowali 4 Polaków. 

27 czerwca koło wsi Kniażyce pow. Przemyśl w lasach Brylińce – Koniusza w zasadzce UPA zginęło ponad 30 żołnierzy WP, a ci co dostali się do niewoli zostali bądź spaleni żywcem, bądź zamordowani w inny okrutny sposób. Ofiarami była też ludność cywilna. UPA zamordowała 17 cywilnych mieszkańców wsi Kniażyce i okolic, w tym 14 Polaków i trzech Ukraińców, którzy na siłę wcieleni do UPA zdezerterowali za co zostali publicznie rozstrzelani. „27 czerwca między Brylińcami a Kormanicami w zasadzkę zorganizowaną przez kureń „Bajdy” (m.in. sotnia „Łastiwki”), liczący kilkuset banderowców, wpadł pododdział WP, składający się z 80 żołnierzy ze szkoły podoficerskiej 28pp. W trakcie dwugodzinnej walki zginęło 3 oficerów: dowódca por. Zenon Kratki, adiutant szkoły ppor. Franciszek Kunicki, dowódca plutonu ppor. Bronisław Rachwał oraz 22 podoficerów i szeregowców, m.in. sierż. Jan Bury, s. Antoniego i kpr. Michał Łobacz, szer. Tadeusz Cholewicki (błędnie podawane w niektórych dokumentach: Cholewiński), s. Franciszka, ur. 1924 r., elew Henryk Cieślik, s. Antoniego, ur. 1924 r. (1923 r.?), elew Bogdan Dąbrowski (l. 24), szer. Jan Barłóg, s. Antoniego, ur. 1924 r. (1923r.?)388, szer. Cezary Waziała, s. Stanisława, ur. 1924 r. w Wyszynach. W dokumentach podawana jest także liczba 24 zabitych i 7 rannych. 2 wziętych do niewoli żołnierzy upowcy puścili wolno. Tak wysoka liczba zabitych wynikała z wymordowania przez ukraińskich bojowników 16 rannych żołnierzy. Przy życiu pozostało tylko 7 rannych. Po stronie ukraińskiej zginęło co najmniej 8 banderowców. Wg innych opracowań śmierć poniosło 3 oficerów i 24 żołnierzy lub 3 oficerów i 26 żołnierzy. Podawane są też liczby 34 zabitych żołnierzy, w tym 2 poruczników i 2 podporuczników oraz informacje, że to Polacy zaatakowali szkołę podoficerską UPA. /.../ Najbardziej prawdopodobna wersja jest ta, którą zamieścił tygodnik miasta i powiatu przemyskiego „Nowe Horyzonty” z 7 lipca 1946 r., w którym ukazał się nekrolog, podający poległych w „obszarze” Fredropola. We wspomnianym nekrologu podkreślono, że … „Bestialscy bandyci znęcali się w okrutny sposób nad zamordowanymi i rannymi, masakrując tępymi narzędziami poszczególne części ciała. Masowy pogrzeb bohaterskich żołnierzy odbył się 28 VI 1946 r. który zmienił się w wielką manifestację społeczeństwa, domagającego się ostatecznej likwidacji band ukraińskich nacjonalistów.” Wśród zamordowanych, wg gazety, znaleźli się: por. Z. Kratki, ppor. F. Kunicki, ppor. Bronisław Rachwał, sierż. Jan Bury, kpr. M. Łobacz, st. strzelcy: st. strz. Sylwester Śroń, s. Antoniego, ur. 1924 r. w Poznaniu, st. szer. Edmund Rydzyński (Rydziński), s. Bartosza, ur. 1927 r. w Toruniu, st. szer. Florian Kluczniak (Kłuczniak), s. Mikołaja, ur. 1921 r. w Łebkach, szer. Kazimierz Ścibor (Ściebor), s. Józefa, ur. 1923 r. w Dębowie i st. szer. Bernard Sęk (Sak), s. Stanisława, ur. 1922 r. w Jabłonie oraz strzelcy: szer. T. Cholewicki s. Franciszka, ur. 1924 r. w Antrowanej Guslinie, szer. Zygmunt Wojciechowski, s. Stanisława, ur. 1924 r. we Wronkach, szer. Ludwik Marecki, s. Antoniego, ur. 1923 r. w Ludwiczowie, szer. Bolesław Kopyłowicz, s. Franciszka, ur. 1925 r. w Samonowicach, szer. Bogdan Dąbrowski, s. Piotra, ur. 1922 r. w Warszawie, szer. Kazimierz Naskręski, s. Antoniego, ur. 1923 r. w Wieluniu, szer. Antoni Janiszewski, s. Franciszka, ur. 1924 r. w Zatorach, szer. Henryk Cieślik, s. Antoniego, ur. 1923 r. w Koczinie, szer. Bogusław Jędrusik, s. Romana, ur. 1923 r. w Sosnowcu, szer. Franciszek Kwestarz, s. Jakóba, ur. 1921 r. w Kamienicach, szer. Józef Łasecki, s. Józefa, ur. 1923 r. w Kobylcu, szer. Edmund Wojciechowski, s. Stanisława, ur. 1924 r. w Grzybnie, szer. Kazimierz Kędziora, s. Stefana, ur. 1923 r. w Godziszewie, J. Barłóg, Tadeusz Rokicki i szer. Franciszek Łoboda, s. Jana, ur. 1922 r. w Margoniu. Ogółem w ataku UPA zginęło lub zostało zamordowanych 26 żołnierzy 28pp WP.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s.172 - 174).  Inni: „Informacje o obecności dużej grupy banderowców dotarły do Przemyśla. Do rozpoznania wysłano kompanię Podoficerskiej Szkoły elewów z 28. pp z 9. DP przypuszczalnie w sile od 80 do 100 żołnierzy. Akcją dowodził por. Zenon Kratki, dowódca szkoły podoficerskiej. Pieszej grupie żołnierzy towarzyszył konny wóz taborowy, na którym wieziono zapas amunicji i radiostację. Kompania szkolna przeszła San 26 czerwca 1946 r. w rejonie Olszan. Następnie przeszła przez Brylińce i weszła do lasu. Dalej pomaszerowała przez Koniuszę i lasami przez Helichę zamierzała powrócić do Przemyśla. Kolumna była rozciągnięta wzdłuż leśnej drogi, w jej środku znajdowało się dowództwo i wóz amunicyjny. W rejonie Kniażyc czoło zostało ostrzelane prze ubezpieczenie z sotni U 7. Banderowcy zajęli pozycje w okopach z I wojny światowej. Por. Zenon Kratki nakazał rozwinąć się do ataku na lewo od drogi. W tym czasie nie miał on pewnych informacji o przeciwniku. Ponadto zalesienie terenu utrudniało przeprowadzenie ataku. Nie zostały wydzielone odwody. Nie przygotowano się do prowadzenia obrony okrężnej. Ponadto dowództwo kompani znajdowało się bezpośrednio na linii atakujących żołnierzy co utrudniało kierowanie walką. Na prawym skrzydle nie zdołano posunąć się do przodu z uwagi na obronę banderowców na przygotowanych pozycjach. Pewne sukcesy osiągnięto w centrum doprowadzając do wyparcia UPA z pierwszej linii okopów. Przy centrum znajdowało się dowództwo kompani. Na lewym skrzydle nie powiodła się próba obejścia przeciwnika, natrafiono na szkolną sotnię UPA, tu również banderowcy zajęli pozycje obronne. Sotnia szkolna powstrzymała atak żołnierzy WP. Banderowcy przeszli do kontrataku i zmusili do wycofania się lewe skrzydło. Następnie od tyłu zaatakowali centrum. Dwie drużyny zostały otoczone, przy nich przebywał dowódca i adiutant szkoły. Jedna wycofała się na lewe skrzydło. Następnie z walki wycofało się lewe skrzydło WP. Pozostały tylko dwie drużyny w centrum, prawdopodobnie nie zdołano przygotować obrony okrężnej. Banderowcy podeszli od tyłu. Przy pomocy ręcznych granatów niszczyli polskie stanowiska w czym osobiści brał udział Zrub, dowódca szkolnej sotni UPA. W tym samym czasie przystąpiono do krótkiego pościgu za żołnierzami i zdobyto wóz konny z amunicją oraz radiostację. Walka w lesie w pobliżu Kniażyc była jedną z większych porażek WP w starciach z UPA. Według polskich danych następnego dnia na pobojowisku odnaleziono ciała 26 żołnierzy i oficerów w tym por. Zenona Kratki - dowódcy szkoły podoficerskiej, ppor. Franciszka Kunickiego - adiutanta szkoły podoficerskiej i ppor. Bronisława Rachwała - dowódcy jednego z plutonów. Meldunek Zruba szacuje straty polskie na 38 zabitych, 18 rannych i 6 wziętych do niewoli, których podobno zwolniono. Przy tym podano, że zdobyto w sumie 42 jednostki broni długiej i tylko dwie krótkiej. Zdobyta broń należała do poległych, wziętych do niewoli zapewne też część rannych w czasie odwrotu porzuciła uzbrojenie. Należy domniemywać, że niektórych ciał żołnierzy WP nie zdołano odnaleźć. Po stronie UPA zginęło 3 kursantów szkoły im. Konyka.”  (Artur Brożyniak, OBEP IPN Rzeszów; w:  https://docplayer.pl/25771718-Artur-brozyniak-rzeszow-12-kwietnia-2016-r.html ).  „27 czerwca między Brylińcami a Kormanicami w zasadzkę zorganizowaną przez kureń „Bajdy” (m.in. sotnia „Łastiwki”), liczący kilkuset banderowców, wpadł pododdział WP, składający się z 80 żołnierzy ze szkoły podoficerskiej 28pp. W trakcie dwugodzinnej walki zginęło 3 oficerów: dowódca por. Zenon Kratki, adiutant szkoły ppor. Franciszek Kunicki, dowódca plutonu ppor. Bronisław Rachwał oraz 22 podoficerów i szeregowców, m.in. sierż. Jan Bury, s. Antoniego i kpr. Michał Łobacz, szer. Tadeusz Cholewicki (błędnie podawane w niektórych dokumentach: Cholewiński), s. Franciszka, ur. 1924 r., elew Henryk Cieślik, s. Antoniego, ur. 1924 r. (1923 r.?), elew Bogdan Dąbrowski (l. 24), szer. Jan Barłóg, s. Antoniego, ur. 1924 r. (1923r.?)388, szer. Cezary Waziała, s. Stanisława, ur. 1924 r. w Wyszynach. W dokumentach podawana jest także liczba 24 zabitych i 7 rannych. 2 wziętych do niewoli żołnierzy upowcy puścili wolno. Tak wysoka liczba zabitych wynikała z wymordowania przez ukraińskich bojowników 16 rannych żołnierzy. Przy życiu pozostało tylko 7 rannych. Po stronie ukraińskiej zginęło co najmniej 8 banderowców. Wg innych opracowań śmierć poniosło 3 oficerów i 24 żołnierzy lub 3 oficerów i 26 żołnierzy. Podawane są też liczby 34 zabitych żołnierzy, w tym 2 poruczników i 2 podporuczników oraz informacje, że to Polacy zaatakowali szkołę podoficerską UPA. /.../ Najbardziej prawdopodobna wersja jest ta, którą zamieścił tygodnik miasta i powiatu przemyskiego „Nowe Horyzonty” z 7 lipca 1946 r., w którym ukazał się nekrolog, podający poległych w „obszarze” Fredropola. We wspomnianym nekrologu podkreślono, że … „Bestialscy bandyci znęcali się w okrutny sposób nad zamordowanymi i rannymi, masakrując tępymi narzędziami poszczególne części ciała. Masowy pogrzeb bohaterskich żołnierzy odbył się 28 VI 1946 r. który zmienił się w wielką manifestację społeczeństwa, domagającego się ostatecznej likwidacji band ukraińskich nacjonalistów.” Wśród zamordowanych, wg gazety, znaleźli się: por. Z. Kratki, ppor. F. Kunicki, ppor. Bronisław Rachwał, sierż. Jan Bury, kpr. M. Łobacz, st. strzelcy: st. strz. Sylwester Śroń, s. Antoniego, ur. 1924 r. w Poznaniu, st. szer. Edmund Rydzyński (Rydziński), s. Bartosza, ur. 1927 r. w Toruniu, st. szer. Florian Kluczniak (Kłuczniak), s. Mikołaja, ur. 1921 r. w Łebkach, szer. Kazimierz Ścibor (Ściebor), s. Józefa, ur. 1923 r. w Dębowie i st. szer. Bernard Sęk (Sak), s. Stanisława, ur. 1922 r. w Jabłonie oraz strzelcy: szer. T. Cholewicki s. Franciszka, ur. 1924 r. w Antrowanej Guslinie, szer. Zygmunt Wojciechowski, s. Stanisława, ur. 1924 r. we Wronkach, szer. Ludwik Marecki, s. Antoniego, ur. 1923 r. w Ludwiczowie, szer. Bolesław Kopyłowicz, s. Franciszka, ur. 1925 r. w Samonowicach, szer. Bogdan Dąbrowski, s. Piotra, ur. 1922 r. w Warszawie, szer. Kazimierz Naskręski, s. Antoniego, ur. 1923 r. w Wieluniu, szer. Antoni Janiszewski, s. Franciszka, ur. 1924 r. w Zatorach, szer. Henryk Cieślik, s. Antoniego, ur. 1923 r. w Koczinie, szer. Bogusław Jędrusik, s. Romana, ur. 1923 r. w Sosnowcu, szer. Franciszek Kwestarz, s. Jakóba, ur. 1921 r. w Kamienicach, szer. Józef Łasecki, s. Józefa, ur. 1923 r. w Kobylcu, szer. Edmund Wojciechowski, s. Stanisława, ur. 1924 r. w Grzybnie, szer. Kazimierz Kędziora, s. Stefana, ur. 1923 r. w Godziszewie, J. Barłóg, Tadeusz Rokicki i szer. Franciszek Łoboda, s. Jana, ur. 1922 r. w Margoniu. Ogółem w ataku UPA zginęło lub zostało zamordowanych 26 żołnierzy 28pp WP.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s.172 - 174).

We wsi Silca pow. Przemyśl upowcy zamordowali na drodze 6 Polaków, w tym 3 milicjantów. „28 czerwca 1946 r. w Sólcy o godz. 17.30 3 milicjantów, wiozących prowiant UNRRA zostało zabitych przez upowców. Zginął także jeden cywil. Konwój nic nie wiedział, że w tym miejscu rano doszło do potyczki, kiedy ok. 40 banderowców ostrzelało 8-osobowy patrol WOP. Walka trwała od 9.00–9.30, a żołnierze wycofali się do strażnicy. Wspomnianymi milicjantami był patrol załogi posterunku MO z Rybotycz, powracający z prowiantem. Wpadł w zasadzkę zorganizowaną przez pododdział UPA, liczący ok. 15 osób. Był to prawdopodobnie rój z sotni „Udarnyk 4” „Burłaka” z czoty 510. Podawana jest też liczba 300 osób, co nie jest zgodne z prawdą. Po krótkiej walce poległ funkcjonariusz szer. Tadeusz Hładio i kpr. Ludwik Machunik a rannego Michała Rudawskiego uprowadzono do lasu, gdzie został zamordowany. Zginął także cywil Jan Rudawski z Huwnik oraz zraniony furman Michał Hamryszczak.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 235).

30 czerwca w miasteczku Bircza pow. Przemyśl upowcy uprowadzili Polaka, który zaginął; na cmentarzu ma grób Jarocki Antoni ur. 1901, który zginął z rąk UPA  30 VI 1946.

W czerwcu 1946 r. we wsi Dylągowa pow. Brzozów upowcy zamordowali małżeństwo Anastazję i Stanisława Radoń, które osierociło 8 małoletnich dzieci. We wsi Polchowa pow. Przemyśl banderowcy przywiązali do drzewa 5-osobową rodziną Tereszczaków, rodziców i trójkę dzieci, a potem torturowali, w tym przypalając ogniem. Na koniec makabrycznie okaleczone ciała związali drutem kolczastym i wrzucili do Sanu. Szczątki te na własne oczy widzieli w wodzie koło Nienadowej 11-letni wówczas Tomasz Blecharczyk, 15-letni Teodor Grzegorzek i 14-letni Edward Szymański. (http://suozun.org/dowody-zbrodni-oun-i-upa/n_upa-nie-byla-armia-to-byla-banda-mordujaca-bezbronne-i-niewinne-ofiary-w-tym-takze-ukraincow/ ).   

Na terenie powiatu przemyskiego: „W czerwcu 1946 r. bojówka SB-OUN przeprowadzała likwidację osób stwarzających wg niej zagrożenie dla ukraińskiego podziemia. Na terenie powiatu (czasami brak miejsca likwidacji osób) zamordowała następujące osoby: Ukrainkę Stefanię Krowiak (jako informatorkę WP), Polkę Annę Bodnar (jako informatorkę WP), Polkę Katarzynę Pelikan (jako informatorkę WP i MO), Polkę Eugenię Góral (jako informatorkę WP), Polkę H. Wańczowską (jako informatorkę WP), Polaka Józefa Decyniaka (jako zwiadowcę MO), st. szer. WOP Jana Kondraciuka, szer. WOP J. Szramę, Polaka Jana Brożynę (ur. 1927 r. w Tarnawce, zamieszkałego na przysiółku Załaski koło Tarnawiec), Polaka Stanisława Dudycza (ur. 1926 r. w Piątkowej, zamieszkałego w Nienadowej), Polaka Władysława Dudycza (ur. 1924 r. w Piątkowej, zamieszkałego w Nienadowej), Polaka Jana Kurasza (ur. 1918 r. w Tarnawce) oraz Polaka Karola Brożynę (ur. 1913 r. na przysiółku Załazek koło Piątkowej)”. (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s.177). We wsi Nowa Wieś koło Birczy pow. Przemyśl spalili wieś i zamordowali 4 Polaków oraz 4 poranili.

W połowie 1946 roku we wsi Tarnawka pow. Przemyśl upowcy obrabowali wieś oraz zamordowali 6 Polaków.

4 lipca we wsi Grochowce pow. Przemyśl Ukraińcy zamordowali Stanisława Sito.

7 lipca we wsi Dubiecko pow. Przemyśl upowcy obrabowali sklepy, spalili budynek sądu i gminy oraz zamordowali 3 Polaków.

19 lipca we wsi Cisowa pow. Przemyśl Ukraińcy zamordowali Jana Linczowskiego, ur 24.06.1924, rolnika. Został pochowany w Birczy. ( http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html ).

20 lipca w mieście Przemyśl na przedmieściu Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

W nocy z 20 na 21 lipca we wsi Żohatyn pow. Przemyśl upowcy uprowadzili i zamordowali w lesie 3 Polaków, w tym kobietę i 19-letniego Kazimierza Lekkiego.

22 lipca 1946 r. we wsi Tarnawka pow. Przemyśl zostało zamordowane na drodze przez UPA małżeństwo Maria i Piotr Gerula, lat 31. 

24 lipca w miejscowości Bircza pow. Przemyśl na cmentarzu komunalnym ma grób 12 żołnierzy WP: Adamski Władysław ur. 1923, Jarzecki Henryk ur. 1923, Jegier Marian ur. 1923, Mika Jan ur. 1922  Mizgier Jerzy ur. 1924, Piętka Józef ur. 1924, Purwin Józef ur. 1924, Rynkiewicz Józef ur. 1923, Wardak Jan ur. 1925, Wojciechowski Stanisław ur 1923, Wojciuszkiewicz Józef ur. 1924, Ziała Cezary ur. 1924, którzy zginęli w obronie ludności polskiej 24 VII 1946.  (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html ). We wsi Jawornik Ruski pow. Dobromil (pow. Przemyśl) w zasadzce UPA zostało wziętych do niewoli 14 młodych żołnierzy ze szkoły podchorążych w Przemyślu, z 28. Pułku Piechoty. Ich grób został odnaleziony w 2015 roku. Historyk dr hab. Andrzej Zapałowski ujawnił, że odnalezienie ciał było możliwe tylko dzięki determinacji i prywatnemu finansowaniu wstępnych badań przez kilka osób z Dynowa. Dzięki podjętym przez siebie działaniom, około kilometra od Jawornika odkryli zamaskowaną jamę z ludzkimi kośćmi. W grudniu 2015 roku złożono zawiadomienie do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie, która zarządziła prace ekshumacyjne. W toku prac przeprowadzonych w lipcu 2016 roku odsłonięto 14 szkieletów, a prawdopodobnie także miejsce egzekucji, zlokalizowane powyżej jamy grobowej o wymiarach 2×3 m. Ciała zamordowanych wrzucono do niej chaotycznie, w dwóch warstwach. Przy dwóch szkieletach odkryto szkaplerze, pierwszy z wizerunkami Matki Boskiej Częstochowskiej i św. Antoniego Padewskiego, drugi z Najświętszym Sercem Jezusa i MB Karmelitańską. Przy innym szkielecie, w zaciśniętych paliczkach dłoni znaleziono sygnet z inicjałami: w dużą literę H wpisano literę K. Zabita osoba do końca trzymała go w dłoni zapewne wiedząc, że dzięki temu zostanie później rozpoznana. Uprowadzeni polscy żołnierze przed śmiercią byli maltretowani, na co wskazały badania specjalistów z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Na kościach znaleziono liczne ślady uszkodzeń, pęknięcia i złamania, które w ocenie biegłych powstały na skutek postrzałów i silnych uderzeń, prawdopodobnie pobicia. Zgadzałoby się to z informacjami z odnalezionego raportu UPA, wskazującymi, że żołnierze WP byli przed śmiercią przesłuchiwani i zapewne torturowani. Według relacji jednego ze świadków przesłuchanych w ramach śledztwa, w stronę lasu jawornickiego prowadzono grupę Polaków „jedynie w samej bieliźnie, bez obuwia, skrępowanych za ręce”. Badania i śledztwo IPN pozwoliły też ustalić, że Polaków pojmano i zamordowano najprawdopodobniej z rozkazu Michała/Mychajło Dudy „Hromenki”, na co wskazuje raport jednego z ukraińskich dowódców Wasyla Mizernego „Rena” oraz wyjaśnienia złożone w postępowaniu karnym przez Włodzimierza Szczygielskiego ps. „Burłaka”, który przyznał, że podczas starcia wzięto do niewoli 14 Polaków, ale odpowiedzialność za ich zamordowanie zrzucił na „Hromenkę”. Zdaniem prokurator IPN, w egzekucji polskich żołnierzy brała udział zapewne Żandarmeria Polowa sotni „Hromenki”, licząca około 7 osób. W rozmowie z PAP prokurator Śmiechowska powiedziała, że w śledztwie ws. zbrodni UPA w Jaworniku Ruskim, popełnionej w lipcu 1946 roku na 14 żołnierzach 28. Pułku Piechoty WP, przyjęta jest kwalifikacja zbrodni ludobójstwa. – Ta zbrodnia obrazuje skalę przemocy UPA wobec Polaków – uzasadniła prok. Śmiechowska. – Skala tych zdarzeń była tak ogromna, że te ofiary – 14 polskich żołnierzy – są jak gdyby namacalnym przykładem tego, w jaki sposób postępowano w tamtym czasie z osobami narodowości polskiej. (Za portalem Kresy.pl)  Mordowania jeńców zabrania konwencja międzynarodowa i czyn ten zakwalifikowany został jako akt ludobójstwa. Nie można więc traktować UPA ani jako żołnierzy, ani jako partyzantów, ale jako grupę zbrodniarzy wojennych, czyli bandę. 

26 lipca we wsi Malawa koło Birczy pow. Przemyśl uprowadzili Józefa Kaczmarskiego, sołtysa, który zaginął bez wieści.  

27 lipca we wsi Bachów pow. Przemyśl zamordowali 3 Polaków, w tym 2 kobiety: Zofię Król i Katarzynę Pawłowską, lat 20.  

1 sierpnia we wsi Witoszyńce pow. Przemyśl UPA zamordowała 2 Polaków, w tym sołtysa.

3 sierpnia we wsi Kłokowice pow. Przemyśl upowcy zasadzili się na 6 żołnierzy WOP, eskortujących prowiant dla strażnicy w Kalwarii Pacławskiej. W czasie walki zginęli: kpr. Władysław Urbanowicz i szer. Stanisław Żaba. Z zabitych ściągnięto umundurowanie i zabrano broń. Otoczonym żołnierzom na pomoc po pewnym czasie przyszli żołnierze radzieccy, co uratowało prawdopodobnie ich życie. 3 żołnierzy WOP wycofało się. (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s.178).

4 sierpnia we wsi Kłokowice pow. Przemyśl 20 żołnierzy WOP z Kalwarii Pacławskiej zostało ostrzelanych przez banderowców. W walce zginął Jan Ostrap, s. Piotra, l. 51, zam. w Kłokowicach, jeden cywilny Ukrainiec i jeden banderowiec w niemieckim mundurze. (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s.178).

8 sierpnia we wsi Darowice pow. Przemyśl banderowcy powiesili na drzewie, obok jej domu, Polkę Paulinę Wańczowską, c. Józefa, ur. 1900. Przy okazji zrabowano jej konia i krowę.

13 sierpnia we wsi Siedliska pow. Brzozów bojówka SKW z Jawornika Ruskiego oraz miejscowi banderowcy ograbili polskie zagrody oraz zamordowali 3 Polaków, w tym Michała Tuckiego, lat 60.

16 sierpnia we wsi Siedliska pow. Brzozów miejscowi  Ukraińcy oraz z SKW z Jawornika Ruskiego po raz kolejny obrabowali gospodarstwa polskie oraz zamordowali 3 Polaków. 

W sierpniu we wsi Jamna Górna pow. Dobromil banderowcy zamordowali Michała Borowskiego i Sławomira Borowskiego. (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 240). Michał Borowski, Ukrainiec zamieszkały w Jamnej Górnej, potomek zubożałej szlachty. Zamordowany, razem z synem, w sierpniu 1946 r. przez bojówkę SB-OUN, Rejonu „B II” Nadrejonu „Chołodny Jar”. Podejrzany o współpracę z UBP i WP. Za zabójstwo odpowiedzialny referent SB, ps. „Roman”. Jadwiga Turczyńska podaje błędnie datę zabójstwa (1944 r.); Sławomir Borowski, s. Michała, l. 15. Ukrainiec (?) zamieszkały w Jamnej Górnej, zabity razem z ojcem. We wsi Łodzinka Górna pow. Dobromil spalili wieś i zamordowali 4 Polaków.

1 września 1946 r. we wsiach Jamna Dolna i Jamna Górna pow. Dobromil: „1 września w lesie broniewskim w walce z UPA zginęło 10 żołnierzy WP..” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 241)

6 września we wsi Siedliska pow. Brzozów upowcy obrabowali i spalili gospodarstwo polskie oraz zamordowali 3-osobową rodzinę polską o nazwisku Chodocki. 

8 września we wsi Siedliska pow. Brzozów spalili kilka budynków i zamordowali 6 Polaków.

9 września we wsi Młodowice pow. Przemyśl: „9 września w Młodowicach banderowcy powiesili na przydrożnej wierzbie Polkę Katarzynę Senczyszyn za kontakty z żołnierzami WOP ze Stanisławczyka. Wg relacji Anny Hryniszyn (zm. w 2007 r.), K. Senczyszyn wraz z dwoma koleżankami, wracając z zabawy do Malhowicach, dowidziała się, iż szukają ich banderowcy pod zarzutem współpracy z WP. A. Hryniszyn schowała się w szopie z drzewem na opał. Na drugi dzień wraz z koleżanką uciekły do Przemyśla, gdzie na stałe zamieszkały. K. Senczyszyn banderowcy złapali i powiesili.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 180 - 181).

W nocy z 10 na 11 września we wsi Witryłów pow. Brzozów upowcy z sotni „Burłaki” oraz chłopi ukraińscy z SKW z Ulucza obrabowali i spalili 65 gospodarstw polskich oraz zamordowali 7 Polaków (w tym 3 kobiety) a 8 poranili. „Ok. godz. 23.30 rozległy się strzały i od strony Sanu rozpoczął się napad na Witryłów, a chwilę później na Hłomczę i Łodzinę. Witryłów, dzięki dobrze zorganizowanej samoobronie, zdołał się obronić i nie został spalony w całości. Spalono jednak 56 domów, zabudowania gospodarcze i zabudowania dworskie pp. Dwernickich. Zamordowano też w okrutny sposób 7 osób: Franciszkę Baran, Kazimierę Dzik, Antoniego Kozłowskiego, Adama Kurzacza, Tadeusza Pelca, Józefa Skrzypskiego i Marię Wituszyńską, a kilka innych zostało rannych.” (Andrzej Romaniak, w: jw.). Antoniego Kozłowskiego powiesili za nogi głową w dół, włożoną do zbiornika z ropą naftową. Tadeusz Pelc miał 6 – 7 lat, Józef Skrzypski ponad 70 lat. „W Witryłowie zginęło siedem osób. Opór banderowcom w tej wsi zorganizowała kwaterująca tam grupa 11 żołnierzy polskich. Była to, pozostawiona do ochrony zabudowań część pododdziału, który w przeddzień napaści został wysłany na akcję przeciwko UPA. Żołnierze dzielnie odparli natarcie banderowców. Do walczących żołnierzy przyłączyła się część członków samoobrony. Połowa wsi Witryłów została uratowana. Razem z sotniami UPA szła cywilna ludność ukraińska na rabunek palonych wiosek. W tych rabunkach przodowała ukraińska ludność z Ulucza. Wśród rabujących uluczan rozpoznano: Cecylię Cykłyńską, Emilię Cykłyńską, Emilię Kreczko, Marię Kułyk i wiele innych osób. Wśród atakujących banderowców rozpoznano: Romana Sowę z Jawornika, Wasyla Chomę z Ulucza, Teofila Poliwkę - syna diaka z Ulucza, Stebelskiego z Kuźminy, Jana Iwanickiego z Gruszówki oraz Piotra Charydczaka, Michała Dorockiego, Michała Serednickiego, Jana Kułyka, Mikołaja Badyrę, Wasyla Kłyma, Mikołaja Kucyłę, Mikołaja Tchira, Wasyla Morajkę, Wasyla Czarneckiego wszyscy z Ulucza. Nie jest to pełna lista ulczańskich banderowców biorących udział w napadzie na Hłomczę, Łodzinę i Witryłów w nocy z 10 na 11 września 1946 r.”  (Bronisław Zielecki..., jw).  Stanisław Wolsan  w książce „Witryłów i okolice w latach 1939-1946” podaje, że w wyniku napadu zginęło 7 osób: 
- Franciszka Baran - zastrzelona, a następnie wrzucona do wnętrza palącego się domu. Nie mam potwierdzenia czy była tylko ranna, czy też już nie żyła przed wrzuceniem do ognia. Świadkowie, którzy to widzieli, byli zbyt daleko, ażeby mogli wypowiedzieć się jednoznacznie. F. Baran była Polką urodzoną i zamieszkałą w Witryłowie. Mąż Franciszki, Pantaleon Baran, pracował w majątku pp. Dwemickich jako „polowy”.
- Kazimiera Dzik - zastrzelona we własnym domu.
- Antoni Kozłowski - schwytany na terenie kopalni ropy naftowej, został wsadzony głową w dół do zbiornika częściowo napełnionego ropą naftową i w połowie ciała przyciśnięty pokrywą tego zbiornika, aby nie mógł się uratować.
- Adam Kurzacz, nabywca części majątku pp. Dwemickich - zastrzelony w chwili, gdy chciał wypuścić z obory bydło, aby je uchronić przed spaleniem.
- Tadeusz Pelc, syn Jana, chłopczyk w wieku 6-7 lat - zastrzelony koło swojego domu.
- Józef Skrzypski, miał ponad 70 lat — zastrzelony koło swojego domu.
- Maria Wituszyńska - zmarła w czasie ucieczki z domu wskutek szoku spowodowanego napadem banderowców.
Rannych było kilka osób, w tym mała dziewczynka. Walka z banderowcami trwała około dwóch godzin. Nikt nie pospieszył z pomocą, ani Milicja Obywatelska z Dydni, ani Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego z Brzozowa, mimo alarmów telefonicznych z poczty w Dydni. Alarmowała naczelniczka Urzędu Pocztowego w Dydni p. Zofia Dmitrzak, która pochodziła z Witryłowa i niepokoiła się o swoją rodzinę (jej matka Kazimiera Dzik została zastrzelona przez banderowców w czasie napadu). MO w Dydni podobno była „za słaba” do udzielenia pomocy, natomiast PUBP w Brzozowie przyjął zgłoszenie o napadzie, ale później przez dwie godziny nawet nie przyjmował telefonów. Dopiero w dzień kilku funkcjonariuszy przyjechało oglądać zgliszcza po spalonych zabudowaniach. Wolsan pisze: „W napadzie banderowców na Witryłów sotnię Włodzimierza Szczygielskiego, pseudonim „Burłaka”, wspomagali m.in. także mieszkańcy Ulucza. Jako przykład przytoczę relację jednego z mieszkańców Witryłowa o nazwisku Kaliniecki, który miał dom w przysiółku Rzeki. Do jego domu w czasie napadu wbiegł młody chłopak i zapalił słomę w łóżku (w tym czasie na wsi rzadko używano siennika, wystarczała tylko słoma przykryta prześcieradłem z konopnego lub lnianego płótna). Kaliniecki rozpoznał chłopaka, zawołał go po imieniu i po rusku powiedział: „Twój ojciec i ja jesteśmy dobrymi znajomymi od wielu lat. Chodziłem do was do Ulucza już wtedy, gdy ty byłeś jeszcze małym dzieckiem, a ty chcesz mi teraz dom spalić?” Chłopak był bardzo zaskoczony, bo też rozpoznał Kalinieckiego. Porwał wiadro z wodą stojące w izbie, zalał palące się łóżko i szybko wyszedł. Dom ocalał.” 

16 września we wsi Końskie pow. Brzozów upowcy spalili zabudowania i zamordowali 7 Polaków.

19 września we wsi Rybotycze pow. Przemyśl „zabrano z miasteczka 15 kwintali zboża i 4 furmanki, które następnie zwrócono do wsi. Niewykluczone, że w trakcie rekwizycji żywności śmiertelnie pobito Annę Tyczyńską.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 242). Anna Tyczyńska, ur. 15 VII 1887 r. Prawdopodobnie zgwałcona i śmiertelnie pobita w Rybotyczach przez banderowców. W wyniku odniesionych obrażeń zmarła 20 IX 1946 r., pochowana na cmentarzu w Rybotyczach. Nie zdołano uzyskać potwierdzenia okoliczności jej śmierci na podstawie innych źródeł. Prawdopodobnie jej zgon mógł mieć związek wydarzeniami z 19 IX 1946 r., kiedy to na Rybotycze napadła grupa UPA w sile ok. 100 osób, rabując 15 kwintali zboża.

26 września we wsiach Kniażyce i Koniusza pow. Przemyśl: „We wrześniu  w Koniuszy  banderowcy uprowadzili sołtysa Józefa Jakimca oraz 2 mężczyzn. Uprowadzenia dokonali funkcjonariusze ukraińskiego SB-OUN pod dowództwem W. Harbacza, ps. „Oracz”, którzy zamordowali podejrzanego o współpracę z WP Ukraińca Iwana Szumnego oraz podejrzanych o współpracę z WP Polaków: Nazara Sabata, zamieszkałego w Kniażycach, Ludwika Ukarmę, zamieszkałego w Kniażycach i Michała Jakimca – sołtysa wsi Koniusza. Nazar Sabat, ok. l. 25, Polak zamieszkały w Kniażycach, pow. przemyski. Jego ojciec służył w Legionach Polskich. Przed wojną w jego domu obywały się zebrania miejscowego koła Związku Szlachty Zagrodowej. Zatrzymany 26 IX 1946 r. w Kniażycach. Po przesłuchaniu zlikwidowany przez bojówkę SB-OUN I Rejonu Nadrejonu „Chołodny Jar”. Podejrzany o współpracę z WP. Odpowiedzialny za zabójstwo referent rejonowy W. Harabacz, ps. „Oracz”. Tego samego dnia uprowadzono i zamordowano z Kniażyc Michała Krupika i Ludwika Ukarmę. Ludwik Ukarma (błędnie Okarma), s. Józefa, Polak zamieszkały w Kniażycach, pow. przemyski. Zatrzymany 26 IX 1946 r. w Kniażycach. Po przesłuchaniu zlikwidowany przez bojówkę SB–OUN, I Rejonu Nadrejonu „Chołodny Jar”. Podejrzany o współpracę z WP. Odpowiedzialny za zabójstwo referent rejonowy W. Harabacz, ps. „Oracz”. Michał Krupik, Polak zamieszkały w Kniażycach. Uprowadzony 26 IX 1946 r. z Kniażyc i zamordowany przez bojówkę SB-OUN, I Rejonu Nadrejonu „Chołodny Jar”. Tego samego dnia uprowadzono i zamordowano z Kniażyc N. Sabata i L. Ukarmę. Był bratem zamordowanej przez banderowców P. Wańczowskiej (8 VIII 1946 r.). Podobno na jej pogrzebie głośnio wyraził swoje myśli na temat jej zamordowania.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 182). 

W nocy z 27 na 28 września we wsi Polchowa pow. Przemyśl upowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 5 Polaków: kobietę i 4-osobową rodzinę; Ukraińcy związali swoje ofiary drutem kolczastym i wrzucili żywcem do ognia. „Dokładnie 28 września 1946 r. działacze OUN-UPA dokonali krwawej napaści na nieistniejącą już dziś wieś Polchowa w gm. Dubiecko. Żywcem spalona została wówczas 14-osobowa rodzina Wawrzków.  Jedną z osób, które przeżyły krwawy mord w nieistniejącej już dziś wiosce, był 11-letni wówczas Tomasz Blecharczyk. W swoich wspomnieniach nt. mordu w Polchowej pisał w Tygodniku „Przegląd”. 28 września 1946 r. śmierć z rąk banderowców poniosła 14-osobowa rodzina Wawrzków: Otoczyli domy i żywcem spalili mieszkańców. Ogromna skrzynia ze szczątkami spalonych ofiar przed pochówkiem została wystawiona na cmentarzu w Dubiecku jako dowód upowskiego bestialstwa. Poszedłem tam ze swoim ojcem, żeby przekonać się, do czego byli zdolni nacjonaliści z OUN-UPA. Komuś, kto nie widział na własne oczy tej skrzyni z ludzkimi szczątkami, niełatwo jest dzisiaj uwierzyć w ten makabryczny obraz ofiar ludzkiego bestialstwa. Nacjonaliści ukraińscy wzorowali się na nazistowskim ludobójstwie, a w metodach działania często prześcigali nazistów, zwłaszcza w wyszukanych rodzajach tortur, których stosowali tyle, ile jest dni w roku. Zbiorowy grób tych ofiar istnieje na dubieckim cmentarzu. Temat ten podejmowany był wiele razy przez historyków. Wśród mordów dokonanych przez banderowców w 1946 r. w Polchowej, znajduje się także przypadek mordu, gdzie ofiarą mordu padła wówczas rodzina Tereszczaków. Zostali oni przywiązani do drzewa drutem kolczastym, wszystkich podpalono żywcem, a później wrzucono do Sanu.” (Dubiecko: Rocznica ataku UPA na wieś Polchowa; w: http://dziejesienapodkarpaciu.pl/dubiecko-rocznica-ataku-upa-wies-polchowa/ ). Dokument ukraiński podaje jako datę napadu 20X1945 r.

We wrześniu 1946 r. we wsi Koniusza pow. Przemyśl upowcy uprowadzili 3 Polaków, którzy zaginęli. We wsi Wola Krzywiecka pow. Przemyśl upowcy spalili wieś i zamordowali 4 Polaków.

1 października we wsi Kormanice pow. Przemyśl upowcy zamordowali chorego, leżącego w łóżku 70-letniego Polaka. Oraz:  „banderowcy zastrzelili w łóżku Gradowicza, który odmówił udania się z nimi do lasu.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 182)

2 października 1946 r. we wsi Kniażyce pow. Przemyśl upowcy uprowadzili 3 Polaków, którzy zaginęli bez wieści.     

10 października we wsi Kormanice pow. Przemyśl porwali Józefa Kożucha, po którym ślad zaginął. 

13 października we wsi Kuźmina pow. Przemyśl zamordowany został przez UPA przy domu gajowy Michał Zarzycki.

14 października we wsi Stubno pow. Przemyśl banderowcy zamordowali ożenionego w Stubnie por. WP Bolesława Kochana, lat 27 pochodzącego z Pleszawic, który powrócił z Syberii, gdzie był wywieziony.  

18 października we wsi Poździacz pow. Przemyśl: „18 października 1946 na Poździacz napadł ok. 200- osobowy oddział UPA, ubrany w „różne” mundury. Zrabowano 3 wozy, 15 koni, kilka świń, ok. 100 kożuchów oraz uprowadzono 3 mężczyzn. Jeden z nich – Mikołaj Foca uciekł z upowskiego bunkra.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s.148). 

23 października we wsi Pawłokoma pow. Brzozów upowcy zastrzelili Ludwika Potocznego a dzieci lat 11 i 12 utopiły się w Sanie uciekając przed nimi.

14 listopada we wsi Łuczyce pow. Przemyśl: „14 listopada 1946 r., na skutek powiadomienia strażnicy, że w Łuczycach banderowcy rabują ludność, wysłano 18 żołnierzy. Wskutek ok. 1,5 godzinnej walki zginął strz. Bolesław Mikołajczyk oraz jeden banderowiec.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 184 - 185). We wsi Młodowice pow. Przemyśl: „14 listopada o godz. 19.00 w Młodowicach nieznani sprawcy zabili Marię i jej ojca Stefana Antonich.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 185).

W nocy z 16 na 17 listopada w miasteczku Dynów pow. Brzozów upowcy zamordowali 3 Polaków oraz ograbili aptekę, magazyny i sklepy.

W listopadzie we wsi Bachórz pow. Brzozów upowcy zamordowali 12 Polaków. Oraz: „w listopadzie 1946 r. banderowcy zamordowali w Chodorówce k. Bachórza Jana Domina, a w Bachórzu sołtysa wsi Jana Sikorę.” (Ks. Stanisław Nabywaniec, ks. Jan Rogula …, jw. )  We wsi Chołowice gmina Olszany  pow. Przemyśl został zamordowany przez bojówkę UPA leśniczy Adam Winiarski (Edward Orłowski..., jw.). Na terenie powiaty przemyskiego: „W listopadzie 1946 r., na terenie powiatu przemyskiego SB-OUN zamordowała za współpracę z organami państwa polskiego Ukraińca Teodora Biłyja (Biłyka) z Arłamowa, Polkę Franciszkę Witowską z Trzciańca i Ukraińca Cyryla Susa z Cisowej. Wg innych źródeł ukraińskich, w listopadzie 1946 r. SB-OUN pod dowództwem rejonowego referenta „Kłyma” zamordowała za współpracę z UB i WP następujące osoby: Polaka Tadeusza Giżyckiego (?) oraz Ukraińców Szymona Chowańca, Iwana (?), Michała Jasiewicza i Aleksandra Kłyma”. (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 245). We wsi Kormanice pow. Przemyśl zamordowany został Michał Hrodowicz. (IPN BI 065/9/1)

W połowie grudnia 1946 r. we wsi Huta Brzuska pow. Przemyśl UPA obrabowała i spaliła wieś oraz zamordowała 21 Polaków a 10 poraniła. 

27 lub 28 grudnia we wsi Rybotycze pow. Przemyśl: „3 banderowców, ubranych w białe peleryny i mundury WP, uprowadziło Michała Drabika. Porwany był z pochodzenia Ukraińcem, ożenionym z Polką i uważającym się za Polaka.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 247 – 248).

28 grudnia we wsi Kupiatycze pow. Przemyśl: „4 osoby ubrane w polskie mundury, rozmawiające po polsku i ukraińsku, naszły dom Karola Kocura. Poproszono gospodarza, aby wskazał im drogę do Niżankowic. Następnego dnia znaleziono jego zwłoki obok kupiatyckiego folwarku.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 187). 

31 grudnia we wsi Piątkowa koło Żahotyna pow. Dobromil uprowadzili 4 Polaków: 2 kobiety w tym jedną (27-letnią Julię Surowiec) z 2 małych dzieci, którzy zaginęli bez wieści. Zapewne ich los znał miejscowy proboszcz parafii greckokatolickiej, ks. Jurij Sawczuk, który był kapelanem sotni „Burłaki”. We wsi Tarnawka koło Żahotyna pow. Dobromil uprowadzili Władysława Korezmowskiego, który zaginął. 

W grudniu 1946 r. we wsi Huta Brzuska pow. Dobromil dokonali napadu na polskie gospodarstwa. Świadek, Jan Koterbicki, mający wówczas niespełna 13 lat, wspomina: „W 1945 roku rozpoczęły się napady banderowców na polskie zagrody, taka nazwa morderców pozostała do dziś w mojej pamięci. Napadów dokonywano późnym wieczorem lub w nocy. Kto nie zdążył opuścić domu był okaleczany lub mordowany. Napastnicy rabowali bydło, konie, świnie, odzież i wszystko to co miało jakąś wartość. W miarę upływu czasu tych napadów było coraz więcej i odbywały się coraz częściej. Do dziś pamiętam noce przesiedziane, lub nieprzespane w ciągłym strachu o życie w kryjówkach, w wykopanych i zamaskowanych w ziemi dołach. Najgorsze były pory jesienno-wiosenne i deszczowe. Wtedy siedziało się w błocie i wodzie. Ta gehenna trwała do grudnia 1946 roku. Wówczas banderowcy dokonali ostatniego napadu na nasza wieś, którą całą spalili. Kto nie zdążył uciec tego zabili lub ranili. Do dzisiaj pamiętam ucieczkę mieszkańców ze spalonej wsi, nieraz w bieliźnie i boso. Nie mogłem wtedy iść, bo marzły mi nogi, byłem boso, nie zdążyłem nałożyć buty na nogi. Szliśmy z Huty Brzuskiej przez jakieś spalone wsie w kierunku Sanu i miejscowości Babice. Stamtąd ktoś przewiózł nas łódką na drugą stronę Sanu do wsi Babice. /.../ Te wszystkie przeżycia, stały się przyczyną różnych moich chorób, których leczenie trwało aż do 1953 roku. Pozostałem jednak kaleką i dziś jestem na rencie inwalidzkiej”  (Jan Koterbicki; w: Siekierka..., s. 149 – 150; lwowskie).

W roku 1946 we wsi Aksmanice pow. Przemyśl Ukraińcy zamordowali Piotra Czuczkę. We wsi Bachórz pow. Przemyśl obrabowała i zamordowała 2 Polaków.  W miasteczku Bircza pow. Przemyśl ma grób Pacławski Stanisław ur. 1914, który został zamordowany przez UPA w 1946 r. We wsi Brylińce pow. Przemyśl Ukraińcy z SKW oraz upowcy zamordowali 10 Polaków. We wsi Fredropol pow. Przemyśl Ukraińcy zamordowali Stefanię Gościńską. We wsi Hroszówka pow. Brzozów obrabowali i spalili wieś oraz zamordowali 5 Polaków. We wsi Jabłonica Ruska pow. Brzozów spalili kilka gospodarstw polskich i zamordowali 6 Polaków. We wsi Kalwaria Pacławska pow. Dobromil UPA zamordowała 5 Polaków i 1 Ukraińca.  We wsi Krasice pow. Przemyśl zamordowali 2 Polaków. We wsi Krzywcze pow. Przemyśl spalili wieś i zamordowali 6 Polaków. We wsi Kupiatycze pow. Przemyśl zamordowali Karola Kocura. We wsi Kuźmina pow. Przemyśl został zamordowany przy domu przez UPA gajowy Michał Zarzycki, pochowany w Kuźminie. (Edward Orłowski..., jw.). We wsi Łomna koło Birczy pow. Przemyśl spalili wieś i zamordowali rodzinę polską.  We wsi Nehrybka pow. Przemyśl UPA spaliła wieś i zamordowała 8 Polaków. We wsi Nienadowa pow. Przemyśl upowcy uprowadzili i zamordowali 3 Polaków. We wsi Śliwnica koło Krasiczyna pow. Przemyśl spalili wieś i zamordowali 6 Polaków. We wsi Ulucz pow. Brzozów: „W 1946 roku Ukraińcy pozwolili na powrót do Ulucza niektórym wygnanym Polakom. Z tego pozwolenia skorzystali: Józef Milczanowski, Teodor Polański, Piotr Pilip z synem Edwardem i inni, których żony Ukrainki pozostawały w domu. Pozwolenie na powrót wiązało się ze zobowiązaniem, że będą oni lojalni wobec banderowców i będą im pomagać w różnych sprawach. Tak np. Józef Milczanowski był wysyłany do Sanoka po zakupy lekarstw, soli, cukru, odzieży itp.. Lojalność jego była kontrolowana przez jednego banderowca, który uczestniczył przy zakupach zleconych towarów. Przeważnie tym kontrolującym był młody chłopak o nazwisku Mich. Żony lojalnych wobec UPA Polaków (Ukrainki) przenosiły brudną bieliznę banderowców do prania na Łodzinę, gdzie zaufane osoby wykonywały te czynności. Na Łodzinie dwóch szewców naprawiało banderowskie obuwie. /.../  Członkowie takich polskich rodzin mogli swobodnie się przemieszczać po lewej stronie Sanu i w ten sposób pomagać, w różny sposób, bandytom z UPA. Innym Polakom pozwalano odwiedzać swoje domostwa w Uluczu. Z takiego pozwolenia skorzystał Józef Krowiak z Krajników, mieszkający w tym czasie we wsi Końskie. W czasie powrotu z Ulucza w porze wieczornej na Końskie został zamordowany na polu za przysiółkiem Witryłowa. Podróżujący z Krowiakiem Szuba w jakiś dziwny sposób zdołał uniknąć losu Krowiaka i o tym wypadku powiadomił rodzinę zamordowanego.” (Bronisław Zielecki..., jw.) We wsi Żurawica pow. Przemyśl UPA zamordowała 9 Polaków.

2 stycznia 1947 r. we wsi Kniażyce pow. Przemyśl: „2 stycznia w Kniażycach banderowcy, ubrani w mundury WP, uprowadzili Bazylego Kircię, którego następnie zamordowali. Bazyli Kircio (błędnie Kirtio), s. Michała i Józefy, l. 51, grekokatolik, Polak zamieszkały w Kniażycach, pow. przemyski. Podejrzany o współpracę z WP. Uprowadzony 2 I 1947 r. z domu w Kniażycach przez bojówkę SB-OUN, I Rejonu Nadrejonu „Chołodny Jar”, ubraną w mundury WP. Po przesłuchaniu został zlikwidowany przez banderowców. Mordu na B. Kirciu dokonano w Darowicach, w odległości ok. 200 m od domu. Odpowiedzialny za zabójstwo referent rejonowy W. Harabacz, ps. „Oracz”. (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 188). Oraz: „NN żołnierz z pułku szkoleniowego KBW, ranny 2 I 1947 r. w czasie akcji w Kniażycach. Zmarł w szpitalu. Prawdopodobnie chodzi o Drajer Zdzisława, szer. KBW, s. Leona, który rzekomo poległ 4 I 1947 r. w Zalesiu”. (Artur Brożyniak, OBEP IPN Rzeszów; w:  https://docplayer.pl/25771718-Artur-brozyniak-rzeszow-12-kwietnia-2016-r.html ).

3 stycznia we wsi Darowice pow. Przemyśl UPA: „W Darowicach 3 stycznia 1947 r. patrol graniczny, w składzie 6 żołnierzy, natknął się na pododdział UPA, przebywający w domu Pawła Hawrylaka. W wyniku potyczki z wycofującymi się banderowcami zginął żołnierz ze strażnicy w Stanisławczyku szer. J. Walczak. Banderowcy ściągnęli z zabitego mundur i zabrali broń.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 188).

19 stycznia we wsi Młodowice pow. Przemyśl upowcy zamordowali 1 Polaka. „W dniu wyborów w Młodowicach 2 nieznanych sprawców, w radzieckich mundurach (rozmawiali po ukraińsku), wtargnęło do mieszkania Władysława Janiszczaka. Napastnicy, po wyprowadzeniu napadniętego, zastrzelili go koło jego domu.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 190).

21 stycznia we wsi Bachów pow. Przemyśl UPA zamordowała 2 Polaków: małżeństwo Marię i Władysława Ślimak.

1 lutego we wsi Krajna koło Birczy pow. Przemyśl upowcy uprowadzili Józefa Steca, sołtysa, który zaginął bez śladu.

12 lutego w mieście Przemyśl na cmentarzu ma grób Kowalczyk Stefan ur. 1923 , który zginął z rąk UPA 12 II 1947 w Huwnikach. (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html). 

27 lutego we wsi Reczpol pow. Przemyśl upowcy obrabowali i zamordowali 2 Polaków a 3 poranili. We wsi Średnia pow. Przemyśl upowcy obrabowali i zamordowali 3 Polaków.

3 marca w lasach pod Jamną Górą pow. Przemyśl  w walce z sotniami UPA „Burłaki” (Włodzimierz Szczygielski) i „Kryłacza” (Jarosław Kociołek) według polskich danych zginęło 4 żołnierzy KBW a 7 zostało rannych, natomiast według UPA poległo 58 Polaków (Motyka..., s. 395). Tymczasem Edward Prus podaje: „W dniu 3 III 1947 r. w lesie bananiowskim pow. Przemyśl, zostało zamordowanych około 60-ciu żołnierzy WP przez bandę UPA pod dowództwem Szczygielskiego. W czasie jednej z walk zostali otoczeni przez bandę i wymordowani” (Prus...., s. 292, Operacja... -  który cytuje „Wykaz czynów przestępczych dokonanych przez bandy UPA w latach 1944 – 1947”, opracowany w Wydziale „C” Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Rzeszowie. Czyżby WUSW w Rzeszowie sporządzony „Wykaz” opierał o dane pochodzące od UPA?). Inni: „W początkach marca, tj. 4, pomiędzy wsiami Arłamów a Jamna Górna, w lesie braniowskim, doszło do starcia pododdziału WP z sotnią UPA. Wg innych danych w rejonie Jamny Dolnej grupa operacyjna KBW w sile 114 ludzi, pod dowództwem kpt. Dzenia stoczyła krótką walkę z sotniami „Burłaki” i „Kryłacza”. Straty po stronie polskiej wynosiły: por. Zbigniew Bojanowski, s. Michała, ur. 27 I 1926 r. we Lwowie i 3 szeregowców (st. szer. Stanisław Bednarek, s. Wojciecha, ur. 27 IV 1924 r. w Mikonkach, szer. Tadeusz Matuszewski, s. Walentego, ur. 01 X 1925 r. w Waliszkach, Józef Pakuła, s. Szczepana, ur. 13 III 1922 r. w Czeladzi), a UPA miała stracić 38 ludzi, co jest zapewne liczbą zawyżoną. Wg innych opracowań straty banderowskie wyniosły 12 zabitych i 10 rannych. Po stronie KBW miało być 4 zabitych i 7 rannych. UPA także zawyżała straty polskie i oceniała je na 58 osób. Podawane są też w innych źródłach dane o 3 zabitych żołnierzach oraz 1 rannym oficerze i 9 rannych żołnierzach. UPA miała stracić 20–30 zabitych. W niektórych opracowaniach jako miejsce tego starcia, podaje się rejon Jureczkowej, a straty UPA na 30 zabitych. W walkach miał uczestniczyć 28pp.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 255).

W marcu we wsi Gruszowa pow. Przemyśl: „W marcu bojówka SB-OUN zamordowała Polaka z Gruszowej J. Gierczaka, podejrzewanego o współpracę z NKWD, UBP, MO i WOP.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 259). We wsi Iskań pow. Przemyśl UPA zamordowała 8 Polaków. „Tereszczak Emil (Michał?) gajowy we wsi Iskań NP Krasiczyn pow. Przemyśl 1 VI 1946 (III 1947 ?) Zamordowany w czasie zbiorowego mordu i rabunku dokonanego przez 10-30-osobowy oddział UPA.” (Edward Orłowski..., jw.)  We wsi Koniusza pow. Przemyśl: „W marcu 1947 banderowcy (SB-OUN) mieli powiesić w Koniuszy sołtysa, którego podejrzewano o współpracę z WP, a w Gruszowej ok. 10 banderowców uprowadziło Polaka Jana Gierczaka.”  (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 192).

14 kwietnia w miejscowości Bircza pow. Przemyśl na cmentarzu komunalnym znajdują się groby 2 cywilnych Polaków, którzy zginęli z rąk UPA 14 kwietnia 1947 roku; są to: Pietrzak Henryk ur. 1924 i Sokołowski Stefan ur. 1923.

28 kwietnia 1947 roku rozpoczęła się Operacja Wojskowa „Wisła”, którą ze względów propagandowych nacjonaliści ukraińscy nazwali Akcją „Wisła” i nazwa ta została przyjęta także przez historyków polskich.  

„Formalną decyzję o akcji „Wisła” podjęło Biuro Polityczne KC PPR 29 marca 1947. Przyjmuje się, że akcja trwała od 28 kwietnia do końca lipca 1947, chociaż ostatnie wysiedlenia miały miejsce w roku 1950. Szacuje się, iż w wyniku akcji wojskowej rozbito siły UPA w liczbie 1500 ludzi (17 sotni) oraz uwięziono 2900 aktywnych lub domniemanych członków OUN (np. w obozie pracy w Jaworznie), a wysiedlenia objęły ponad 140 tysięcy osób cywilnych. Pierwotnym kryptonimem tej akcji był „Wschód”, zmieniony później na „Wisła”. Według Ryszarda Torzeckiego decyzja o przeprowadzeniu akcji „Wisła” zapadła najprawdopodobniej w Moskwie, dopiero później zostały przyjęte decyzje Biura Politycznego KC PPR (w marcu 1947) i Państwowej Komisji Bezpieczeństwa RP (12 kwietnia 1947). Analogiczną opinię wyraża Grzegorz Motyka. W październiku 1947 władze ZSRR przeprowadziły równolegle Akcję „Z” (Zachód), w wyniku której z terenu Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej MGB deportowało na wschód ponad 76 tysięcy Ukraińców, oskarżonych o sprzyjanie UPA.” ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Akcja )  

27 maja 1947 r. w rejonie Brylińce-Koniusza pow. Przemyśl  2. Batalion 28pp stoczył walkę z sotnią „Burłaki”, tracąc w walce 3 zabitych żołnierzy a 5 zostało rannych. 

W maju 1947 r. we wsi Huwniki pow. Przemyśl: „Stanisław Ferliński, kierownik tartaku. Polak zamieszkały prawdopodobnie w Huwnikach. Uprowadzony w nocy 29/30 IV 1947 r. z Huwnik w czasie napadu 20-osobowej bojówki SB-OUN. Był przetrzymywany przez SB-OUN w wiosce Koniusza. Zamordowany na początku maja 1947 r. przez bojówkę SB-OUN, Nadrejonu „Chołodny Jar”. Kazimierz Zazula, leśniczy. Polak zamieszkały prawdopodobnie w Huwnikach. Uprowadzony w nocy 29/30 IV 1947 r. z Huwnik w czasie napadu 20-osobowej bojówki SB-OUN. Zamordowany na początku maja 1947 r. przez bojówkę SB-OUN, Nadrejonu „Chołodny Jar”. (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu, s. 260). We wsi Leszczyny pow. Przemyśl: „W maju w Leszczynach, w niewyjaśnionych okolicznościach, zginęła Julia Hamelak (prawdopodobnie poszła do lasu szukać uprowadzonego przez UPA narzeczonego)”. (A, Zapałowski, s. 263). 

1 czerwca 1947 r. we wsi Koniusza pow. Przemyśl: „1 czerwca w rejonie Koniuszy, w pościgu za oddziałami UPA biorącymi udział w walce w dniu 31 maja, pododdziały 8dp i 9DP okrążyły banderowców. Straty upowców wyniosły 18 (lub 46) zabitych i 4 wziętych do niewoli. Po stronie polskiej odnotowano 16 zabitych. Wg innych źródeł oddział 28pp został ostrzelany z bliskiej odległości. Zginęło 2 żołnierzy a 6 zostało rannych, w tym jeden oficer i ta wersja jest bardziej prawdopodobna”. (A. Zapałowski, s. 195).

7 czerwca we wsi Dubiecko pow. Przemyśl upowcy uprowadzili w nocy 7 Polaków -  wartowników i zamordowali ich w lesie. „Oddział „Burłaki” 7.06.1947 roku schwytał siedmiu Polaków z lokalnej samoobrony Dubiecka. Po odnalezieniu ich ciał zobaczono rany zadane podczas bestialskich tortur. Męczeńską śmiercią zginęli: Kazimierz Sowa, ur. 14.07.1914, Adam Kaszycki, ur. 13.09.1909, Michał Dararz, ur. 10.07.1893, Jan Szramowicz, ur. 29.08.1893, Stanisław Szramowicz, ur. 29.08.1925, Franciszek Kolano, ur. 10.10.1922, Jan Jasieński, ur. 15.07.1914, Roman Martowicz, ur. 26.01.1927”. (http://suozun.org/dowody-zbrodni-oun-i-upa/n_upa-nie-byla-armia-to-byla-banda-mordujaca-bezbronne-i-niewinne-ofiary-w-tym-takze-ukraincow/ ). We wsi Śliwnica pow. Przemyśl banderowcy zamordowali 8 Polaków. „Daraż Michał ur. 1893 r. leśniczy L Śliwnica N Kańczuga pow. Przeworsk 7 VI 1947 Członek ruchu oporu i przewodnik oddziału partyzan., po dostaniu się do niewoli UPA zamordowany w czasie zbiorowego zabójstwa, jego imię nosi Szkoła Podstawowa w Śliwnicy”. (Edward Orłowski..., jw.)

20 czerwca w mieście Przemyśl na cmentarzu ma grób Kokot Józef ur. 1924, który zginął z rąk UPA  20 VI 1947. (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html ).

W I połowie 1947 roku we wsi Średnia pow. Przemyśl upowcy zamordowali 3 Polaków, w tym 2 kobiety, oraz 1 Ukraińca za ucieczkę z UPA.

31 lipca 1947 roku zakończyła się operacja wojskowa „Wisła”, w czasie której rozbite zostały oddziały UPA oraz przesiedlono na tzw. Ziemie Odzyskane około 140 tysięcy ludności.

2 września 1947 r. we wsi Prałkowce pow. Przemyśl 3 banderowców wtargnęło do domu Marii Kopacewicz. Napadniętą zastrzelono a następnie podpalono jej dom. Następnego dnia w tej wsi za rzekomą współpracę z wojskiem 2-3 banderowców uzbrojonych w granaty i automaty oraz ubranych w mundury WP zastrzeliło Marię Rodzeń, żonę Tadeusza. Następnie napastnicy podpalili dom i wrzucili denatkę do ognia. Wśród napastników rozpoznano Pawła Myśliwca z Prałkowiec, Marko Mikitę i Iwana Pawłowa.

15 września we wsi Kniażyce pow. Przemyśl „3 banderowców ponownie napadło na dom A. Krupik, kradnąc żywność i ubrania. Jej mąż wcześniej został uprowadzony przez UPA do lasu.” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 199).

1 października we wsi Kopysno pow. Przemyśl z rąk UPA zginął żołnierz WP Jan Łoboda ur. 1925, jego grób znajduje się na cmentarzu komunalnym na Zasaniu. (http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/zabytki/narodowej/ofiary1.html).  

5 listopada w rejonie wsi  Aksmanice pow. Przemyśl w bunkrze odnaleziono zwłoki 2 osób w zupełnym rozkładzie. Jeden z denatów miał na sobie mundur lasów państwowych. Zapewne był to zamordowany w wyniku przesłuchań polski leśnik. (ZAZ. Meldunek sytuacyjny nr 76 z 7.11.1947 r.; AIPN-Rz-70/94. Telefonogram nr Kd 55/47 MO w Pikulicach z 7.11.1947 r., k. 11.)

W grudniu 1947 r. we wsi Helisze koło Kruhela Wielkiego pow. Przemyśl banderowcy zamordowali małżeństwo Niźniak.

We wsi Kopysno pow. Dobromil  „Zapewne nigdy nie poznamy wielu ofiar, o których nie mówią żadne meldunki, a obecnie przypadki ich odkrycia należą do rzadkości. Przykładem ujawniania po latach zbrodni jest informacja o tragedii, do której doszło w Kopyśnie, gdzie członkowie SB-OUN Kopko i Lewicki z Cisowej zamordowali nieznaną kobietę w ciąży. Denatka została wrzucona do studni (ze studni ciało wyciągnęło WP i pochowało obok).” (Andrzej Zapałowski: Granica w ogniu. Warszawa 2016, s. 270).

5 marca 1948 roku we wsi Huta Brzuska pow. Przemyśl został uprowadzony przez UPA w czasie wykonywania obowiązków służbowych i zamordowany w Kupnie gajowy Wawrzyniec Winiarski, zwłoki wrzucono do Sanu. Inni: 5 marca 1948 r. pododdział UPA w sile około 15 osób uprowadził a następnie zabił gajowego gromady Kupna Wawrzyńca Winiarskiego była związana z namierzeniem przez niego bunkrów lub miejsc ukrywania się banderowców. Jego zwłoki wrzucono w rejonie Bachowa do Sanu. W skład oddziału UPA, który dokonał mordu wchodzili m.in.: Włodzimierz Mroczko „Sum”, Mikołaj Fenyk „Wistun”, Stefan Bryliński „Bereza”, Jan Fok „Karpo”, Grzegorz Chomiak „Świerk”, Michał Hawrysio „Sokół”, Mieczysław Zdybel „Bujnyj”, Włodzimierz Nastarowski „Szaryj”, Jan Pawlow „Stepowyj”, Michał Nastarowski „W”, Michał Stefan Osznyko „Czajka” i Bogdan Bryliński „Ostryj”.W innych meldunkach wydarzenie to jest datowane na 7 marca 1948 r. Czasami błędnie datuje się także to morderstwo na luty 1948 r., a miejsce śmierci na Kupną. (AIPN-04/231. Raport dekadowy PUBP za 20.03.1948 – 31.03.1948 r., k. 219. Za: Andrzej Zapałowski: DZIAŁANIA OUN I UPA NA TERENIE POGÓRZA PRZEMYSKIEGO OD ZAKOŃCZENIA OPERACJI „WISŁA” DO KOŃCA 1948 ROKU; w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 10. Kędzierzyn-Koźle 2018). „Winiarski Wawrzyniec ur. 1896 r. gajowy NP Krasiczyn Huta Brzuska (Gmina Prałkowice) Powiat Przemyśl 5 III 1948 (7 III 1948 ?) Syn Michała, pochodził z Goleszyc na Kresach Wschodnich, gajowy lasów gromady Kupna, a od 01.04.1945 r. gajowy w N-ctwie Krasiczyn, mieszkał z rodziną na zamku w Krasiczynie, w czasie wykonywania obowiązków służbowych obchodu lasu natknął się na bunkier zajmowany przez grupę łącznikową OUN, został uprowadzony i zamordowany w Kupnie, zwłoki w rejonie Bachowa wrzucono do Sanu.” (Edward Orłowski..., jw.) 

29 września 1948 roku we wsi Skopów pow. Przemyśl grupa banderowców  w skład której wchodzili „Sum”, „Ostryj” i „Ryzun” zamordowała Antoniego Goleniowskiego i jego córeczkę. Była to zemsta za udział syna Goleniowskiego w polskiej partyzantce w 1945 r. (AIPN-04/231. Raport sprawozdawczy PUBP za 25.09.1948 – 25.10.1948 r., k. 269. Za: Andrzej Zapałowski: DZIAŁANIA OUN I UPA NA TERENIE POGÓRZA PRZEMYSKIEGO OD ZAKOŃCZENIA OPERACJI „WISŁA” DO KOŃCA 1948 ROKU; w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 10. Kędzierzyn-Koźle 2018).

Na s. 6 Kryciński pisze: „Wędrując po pogórzańskich wsiach często odwiedzałem opuszczone cmentarze. W ciągu ponad czterdziestu lat tych wędrówek zauważyłem, że są one coraz bardziej zaniedbane, a służą też jako miejsce pozyskiwania materiałów na nowe groby.” Następnie cytuje Instrukcję Komisji Episkopatu Polski z 1987 roku: „Należy zadbać o zachowanie cmentarzy, nagrobków zabytkowych i historycznych innych wyznań czy narodowości, by były świadectwem chrześcijańskiego szacunku dla każdego człowieka. tolerancji i braterstwa.  /.../ Wszelkie poczynania zmierzające do likwidacji tych obiektów należy uznać za sprzeczne ze sprawiedliwością i duchem chrześcijańskim.”

To były lata końcowe komunizmu w Polsce. Niestety, nie zauważa losu polskich cmentarzy i grobów na obecnej Ukrainie.

W 2008 roku, przed Wszystkimi Świętymi, leśnicy uporządkowali wiele mogił i cmentarzy położonych na terenie lasów w Bieszczadach i na Pogórzu Przemyskim. „W lasy „wrosło” kilkadziesiąt cmentarzy na terenach, z których po wojnie wysiedlono mieszkańców. Te dawne wiejskie nekropolie, wchłonięte obecnie przez las, są osobliwością naszego regionu i śladem po dawnych mieszkańcach. Znajdują się one na terenie nadleśnictw: Bircza (10), Komańcza (6), Cisna (3), Lutowiska (3), Lubaczów (2) i Baligród (1)” (Edward Marszałek: Zapłonęły znicze na leśnych cmentarzach; w: „Gazeta Bieszczadzka”, nr 23/2008).

Polacy z własnej inicjatywy porządkują cywilne groby i cmentarze ukraińskie pozostałe po przesiedlonej ludności. Zasada wzajemności dotyczy pochówków wojskowych. Na Ukrainie tylko około 5 procent zbiorowych mogił pomordowanej ludności polskiej ma postawiony krzyż. Postawiony przez Polaków. Strona polska przez ostatnie 30 lat nie może doprosić się od strony ukraińskiej możliwości odszukania zbiorowych mogił, w których najczęściej leżą okrutnie pomordowani najbliżsi członkowie rodziny, aby postawić na nich prosty krzyż, bo nie chodzi tutaj nawet o stawianie pomników. Dotychczas ponad 5 tysięcy mogił nawet takiego upamiętnienia mieć nie może, chociaż padają ciągle słowa o „ jednaniu się, partnerstwie i przyjaźni polsko-ukraińskiej”. W kwietniu 2017 roku Ukraina wprowadziła całkowity zakaz poszukiwania i ekshumacji polskich ofiar na obecnym terytorium Ukrainy.

„Był w Noworodczycach cmentarz katolicki, a obok niego prawosławny. Na pierwszym spoczywali moi dziadkowie i pradziadkowie. Niedawno jeździli tam nasi ludzie i opowiadali, że ani z kościoła, ani cmentarza znaku żadnego nie pozostało. Podobno wszystkie kości Polaków wrzucono do powojennych okopów. Tam nie ma nawet krzyża, nie ma nic, wszystko zostało spalone i zniszczone, jakby tam nigdy ludzie nie mieszkali. Gorszą ziemię obsadzono drzewami, las już duży, a lepsza ziemia jest uprawiana.  Ja tam jeszcze nie byłam. Nie żal mi już ani tej ziemi, ani tych wiosek, choć czasem tęsknię gdy wspominam swoje młode lata. Ale bardzo mi żal tych biednych pomordowanych ludzi, tych niewinnych męczenników i dzieci. Za co oni cierpieli te męki? Że byli Polakami?  Dziś Kościół katolicki nakazuje przebaczyć. Tak, przebaczy można, ale zapomnieć się nie da. Rany się goją, ale blizny pozostają i do śmierci zapomnieć nie pozwolą. A prawda musi zostać w końcu ujawniona i uznana. A historia sprawiedliwa, nie - jak dotychczas - zakłamana i fałszowana.” (http://www.wbc.poznan.pl/Content/8127/Biuletyn+nr40+2000.pdf

Nie przetrwał, niestety, pomnik Legionistów na cmentarzu w Kołomyi, który dziennikarze z Rzeszowa również odwiedzili. Przerobiono go na pomnik Strzelców Siczowych  „27 października na cmentarzu zostało ustawionych 200 nowych krzyży, które zostały także wówczas poświęcone. W nocy z niedzieli na poniedziałek 95 z nich zostało zniszczonych: ktoś poprzewracał je i porozbijał. Zawiadomiliśmy o tym policję i Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy - powiedziała Stanisława Kołusenko. Policja obwodu iwano-frankowskiego, w którym leży Kołomyja, poinformowała, że prowadzi śledztwo w tej sprawie, jednak winni ataku na cmentarz na razie nie zostali ustaleni. Zniszczona część cmentarza została odnowiona w związku ze 100-leciem niepodległości Polski. Spoczywają tam polscy jeńcy wojny polsko-ukraińskiej i Polacy internowani w obozie w Kosaczowie na przedmieściach Kołomyi, zmarli w latach 1918-1919. Obóz został utworzony przez władze Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Przetrzymywano w nim około 3 tys. polskich działaczy niepodległościowych i społecznych. Około tysiąca z nich zmarło z powodu chorób, zimna i głodu. Obóz istniał do maja 1919 r, gdy władzę w Kołomyi przejęli Polacy. (Polskie groby zniszczone w Kołomyi na Ukrainie, 7 listopada 2018; za: https://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-polskie-groby-zniszczone-w-kolomyi-na-ukrainie,nId,2655179#crp_state=1 )    

„Podczas niedawnego pobytu na Ukrainie z licealistami z „Norwida” odwiedził m.in. XVIII-wieczny cmentarz w Zborowie, na którym stoi wysoka na 10 m kaplica na planie kwadratu o boku 3-4 m. Jest to mauzoleum żołnierzy polskich z roku 1914 i 1920. U góry, na zewnątrz, orły – orzeł jako godło oraz orły różnych formacji wojskowych.

– Piękna, dostojna kaplica – mówi Banyś. - Wewnątrz rumowisko. Zbeszczeszczony ołtarz, pourywane tablice. Wokół były kiedyś groby z krzyżami. Teraz ich nie ma tylko ta zniszczona kaplica. Obejrzałem ją kiedyś w taki smutny, deszczowy dzień. Widok był jeszcze bardziej przygnębiający. Pomyślałem sobie: Zborów, tak blisko. Polska niemal za miedzą. Jak to możliwe, by w zasięgu jej ręki niszczał taki obiekt, nie tylko zabytek, ale przecież miejsce pamięci.

Cmentarze to świadectwo niegdysiejszej wielokulturowości tej ziemi. Jak kiedyś mieszkali po sąsiedzku, tak i tu leżą obok siebie i Polacy, i Ukraińcy, a na niektórych napisy i po polsku, i po ukraińsku, świadczące o mieszanych małżeństwach. Są tam kwatery cywilne i wojskowe. Piękne są nagrobki z przełomu XIX i XX wieku.

– Niestety, giną. Bo te stare mogiły Ukraińcy przekopują na nowe pochówki – mówi Banyś. – Swoje zmartwienie tym faktem wyraziliśmy rok temu w rozmowie z merem tego miasteczka, Anatolem Belejem i obiecał nam, że wyda zakaz nowych pochówków na starych polskich grobach, zarówno cywilnych, jak i wojskowych. A do tego jeszcze obiecał zlecać koszenie tego cmentarza.

Największe zmartwienie Jarosława Banysia wywołało tegoroczne porządkowanie kwatery weteranów powstania styczniowego na Cmentarzu Łyczakowskim. Była to realizacja konserwatorskiego projektu jakiegoś polskiego profesora, której efektem jest wyrzucenie wszystkich starych żelaznych krzyży i tabliczek i zastąpienie ich nowymi, cynkowymi.

– Piękny, można powiedzieć; romantyczny cmentarz, na którym rok temu wieszaliśmy biało-czerwone wstążki teraz był cały przeorany, a tabliczki, nasze zeszłoroczne wstążki i korzenie wykopanych drzew mieszały się razem w błocie– opowiada Jarosław Banyś, który z tego błota wyjął dwie tabliczki, a dwie inne dostał od Ukraińców, którzy byli najęci do wywożenia tych pozostałości dawnego cmentarza na złom.” (Polskie cmentarze na Ukrainie. Fundacja Światło ze Wschodu dba o polskie groby, Jolanta Pierończyk 30 października 2013; w:  https://tychy.naszemiasto.pl/polskie-cmentarze-na-ukrainie-fundacja-swiatlo-ze-wschodu/ar/c1-2049600 )   

„- Dociera do nas za pośrednictwem konsulatów informacja, że groby chociażby polskich żołnierzy na Ukrainie z września 1939 r. są penetrowane przez tzw. czarnych archeologów, gdzie pozbawia się szczątków polskich żołnierzy z artefaktów. Guziki z polskim orzełkiem, nieśmiertelniki – to wszystko jest wydobywane – twierdzi dr Leon Popek, historyk Instytutu Pamięci Narodowej. – Kości nie zawsze wrzucano do wykopanego dołu; po latach może być sprzyjający klimat na ekshumacje oraz pochówki, ale strona ukraińska może powiedzieć: proszę przedstawić dowody, że są tam polscy żołnierze. I tych dowodów nie będzie. Mamy też sygnały, że poszukiwacze bursztynu wchodzą na tereny, gdzie były cmentarze legionowe, mogiły żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza – powiedział Popek.
Podczas dyskusji poruszono też inną bulwersującą kwestię. Polska to jedyny kraj w Europie, który nie może pochować swoich obywateli, walczących tam żołnierzy, którzy spoczywają na terenie Ukrainy.
– W Europie jesteśmy jedynym krajem, któremu zabrania się pochowków, nawet po ponad 100 latach, polskich obywateli na terytorium Ukrainy. Mieliśmy w tamtym roku takie co najmniej dwa, trzy przypadki, gdzie nie zostaliśmy poinformowani, że np. w miejscowości Werbka koło Kowla zostały naruszone koparką i wywożone ciężarówkami szczątki polskich żołnierzy, którzy zginęli w walce z bolszewikami w 1919 r. Nie wiemy, co się stało z tymi szczątkami – zaznaczył. – To temat niezwykle trudny, ale myślę, że musi zostać przełamany; nie możemy być w taki sposób traktowani. Oczekuję w najbliższym czasie, że strona ukraińska dopuści polskich badaczy do poszukiwań i ekshumacji i będzie można naszych obywateli, obywateli polskich, Polaków, żołnierzy, godnie pochować na cmentarzach, postawić im krzyże – apelował Leon Popek. („Groby polskich żołnierzy na Ukrainie są bezczeszczone i rozkradane”, 06.07.2018,

https://www.tvp.info/37970490/groby-polskich-zolnierzy-na-ukrainie-sa-bezczeszczone-i-rozkradane )   

„Przed odjazdem z Czortkowa zwiedzamy cmentarz, który jak w wielu innych miejscach, jest i tu ważnym pomnikiem historii. Oddajemy hołd przed pomnikiem obrońców polskości tych ziem z 1920 roku, z wyrzeźbionym orłem w koronie i znakiem strzelca. Pani Urszula z Legnicy odwiedza groby bliskich. -„ Grobowiec mojej rodziny jest jednym z tych, w których miejscowi nie odważyli się pochować swoich. Zacierają na pomnikach nazwiska polskie, chowają swoich i wykuwają swoje nazwiska.” – mówi. „Niedługo nie będzie tu po nas śladu” - dodaje.”  (https://www.publixo.com/text/0/t/2358/title/Czortkow )  

„Środowiska kresowe zwróciły się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych z prośbą o interwencję w sprawie usuwania przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy krzyży wzniesionych przez Polaków i Ukraińców w miejscach ukraińskich, banderowskich zbrodni na Polakach. Polskie ofiary ukraińskiego ludobójstwa zasługują przynajmniej na krzyż i modlitwę. A polski obywatel ma prawo pochylić głowę nad dołami śmierci. Przyjacielska Ukraina jednak na to nie pozwala. Karze polskiego obywatela za stawienie krzyży. I odbiera mu prawo do modlitwy nad dołami śmierci - piszą autorzy petycji, odnosząc się do objęcia zakazem wjazdu na Ukrainę Janusza Horoszkiewicza, który postawił w miejscach banderowskich zbrodni 40 krzyży. W petycji kreślą tło historyczne całej sprawy: Historia była taka: Po ukraińskim napadzie w lipcu 1943 r. na Hutę Stepańską, w której z rąk Ukraińców padło ok. 600 Polaków, przybyło do Suni i w jej okolice wielu uciekinierów. Bandyci napadli także i na Sunię. Po dziesięcioleciach Horoszkiewicz chciał zachować pamięć ofiar. Pojechał na tę ziemię, by postawić krzyże. Pomagali mu dobrzy ludzie. Pod krzyżami można się było pomodlić. Także pod krzyżem w dawnej Suni. Ale niedługo. Bowiem krzyż ktoś ściął. I nie ma już krzyża. Krzyż ścięli, jak twierdzi Horoszkiewicz, funkcjonariusze SBU z Równego. Pozostała po Krzyżu tylko dziura w ziemi. Horoszkiewicz jednak tego symbolicznego mordu dokonanego na polskiej pamięci narodowej długo nie rozgłaszał. Nikomu w Polsce o nim nie mówił. Uważał, że Ukraińcy krzyż zwrócą, postawią na swoim miejscu. Bo to dobrzy ludzie. Tylko musi o to poprosić. I zaczął prosić. Napisał list do przewodniczącego tzw. Selrady, czyli tamtejszego urzędy gminnego. List brzmiał następująco: „W ubiegłym roku zwracałem się do Pana w sprawie ściętego krzyża w Suni, do dziś dnia nie otrzymałem odpowiedzi (…). O ścięciu krzyża w Polsce nikt się nie dowiedział (…). Moim celem jest głoszenie pojednania między naszymi narodami, a nie sianie złości. Krzyż dla nikogo wrogiem nie jest. Z Bogiem”.

Krzyż jednak – jak wskazują autorzy petycji, nie wrócił na swoje miejsce. Tymczasem – jak dodają - Horoszkiewicz otrzymał zakaz wjazdu na Ukrainę. Przy okazji dowiedział się, z kim nie wolno mu się spotykać.” (https://wpolityce.pl/swiat/517034-bedzie-reakcja-msz-na-usuwanie-polskich-krzyzy-na-ukrainie ; 10 września 2020)

„Wbrew nadziejom, które się ujawniły po wizycie prezydenta Zełenskiego w Warszawie 1 września ubiegłego roku, nie udało się rozwiązać żadnego problemu na tle historycznym, a w szczególności prestiżowego dla obu krajów sporu o ekshumację. Przypomnijmy, że w 2017 r. Ukraina wprowadziła zakaz wykonywania prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych przez polskie instytucje po rozbiórce nielegalnego łuku tryumfalnego UPA. /.../ Uzależnienie wznowienia wydawania zezwoleń na ekshumację i odblokowania inicjatyw na polu historii od odbudowy nieszczęsnej tablicy w Monasterzu można jednak uznać tylko za pretekst. Dla porównania nowelizacja ustawy o polskim IPN, która poprzez zrównanie zbrodni hitlerowskich, sowieckich i ukraińskich nacjonalistów wywołała sporo napięcia, została uznana za niekonstytucyjną, a tymczasem Ukraina nadal nie wywiązała się z zobowiązań podjętych za czasów Poroszenki. Obiecywano wtedy, że będzie zmieniona oburzająca Polaków ustawa zakazująca przejawiania lekceważącego stosunku do UPA. Nic w tej sprawie nie uczyniono. Filmu Wołyń nadal nie pokazano w ukraińskich kinach. Czyżby w Kijowie uznano, że z obietnic jednego państwa złożonych drugiemu nie trzeba się w ogóle wywiązywać, bo zmieniły się osoby pełniące urzędy państwowe (sic!)?

W tej sytuacji powstaje pytanie o szczerość ukraińskich intencji dotyczących dialogu historycznego. Czy aby nie jest on pozorowany, ale de facto podporządkowany ukraińskiej doktrynie suwerenności historycznej, która w mojej interpretacji brzmi następująco: Za niedopuszczalne uznaje się działania organów państwowych Ukrainy, które mogą sprzyjać zakwestionowaniu tradycyjnego schematu ojczyźnianej historii i podważaniu sensu działań ukraińskich formacji narodowowyzwoleńczych. Należy zdecydowanie przeciwstawić się presji obcych państw, a ewentualne zezwolenia na upamiętnianie czy ekshumacje nadawać tylko na zasadzie parytetowej.

Pochodną tej filozofii przypominającej barterową transakcję kośćmi jest odrzucanie wszelkich polskich argumentów o potrzebie uznania przez Kijów odpowiedzialności UPA za czystkę etniczną – naruszają one bowiem paradygmat symetrii odpowiedzialności. Część ukraińskich decydentów pewnie szczerze wierzy, że w latach 1943-1945 doszło do spontanicznych, wzajemnych mordów Polaków i Ukraińców, a jedynym rozsądnym podejściem do rozwiązania tego problemu jest ogólne potępienie i zapomnienie o sprawie bez próby dociekań, kto jest winny. Ważniejsza jest chyba jednak obawa, że pojawienie się na Wołyniu i w Galicji upamiętnień Polaków – zamordowanych mieszkańców tych ziem – poprzedzonych ekshumacjami potwierdzającymi słuszność polskiej argumentacji grozi delegitymizacją ukraińskiej mitologii narodowej i wewnątrzpolitycznymi kłopotami dla kraju popękanego wewnętrznie i toczącego walkę w obronie swojej suwerenności i integralności terytorialnej z Rosją. /.../ Ukraiński IPN zapowiedział (bądź też nakazano mu zapowiedzieć), że z uwagi na to, że na odnowionej w przeddzień wizyty Andrzeja Dudy tablicy w Monasterzu nie znalazły się nazwiska poległych upowców, którzy „polegli za wolną Ukrainę” (tak, jak to było przed dewastacją), polskie prace poszukiwawcze i ekshumacyjne będą nadal blokowane. Trudno to ocenić inaczej jak działania rażąco nieetyczne i nieproporcjonalne. W tym miejscu trzeba przypomnieć, że, co prawda, Ukraina odbudowała szybko, inaczej niż Polska, zniszczony, również przez „nieznanych sprawców”, pomnik pomordowanych mieszkańców Huty Pieniackiej, ale – o czym najwyraźniej zapomniano – w formie nieco innej niż pierwotna, bo bez części tekstu. Przy samym pomniku pojawiła się też tablica przedstawiająca wydarzenia niezgodnie z prawdą historyczną i usprawiedliwiającą zbrodnię na Polakach.” (Łukasz Adamski: Polska i Ukraina w spirali rozczarowania; 23 października 2020; za: https://klubjagiellonski.pl/2020/10/23/polska-i-ukraina-w-spirali-rozczarowania/ )

Szkoda, ze Stanisław Kryciński nie ograniczył się do dość interesującego opisu cerkwi, a wplatał w to ukraińską politykę historyczną według Wołodymyra Wiatrowycza. Chyba, że cerkwie były tylko pretekstem.

W rozdziale „Straszna” góra Gródek” Kryciński opisując wieś Lachawa założoną przez ród Siemuszowskich podaje, ze najpewniej we wsi  osadzono Polaków (jak to sugeruje nazwa), ale już w XIX  i XX wieku „znakomita większość mieszkańców była grekokatolikami” (s. 14). Chodzili oni do cerkwi w Krecowie, w pobliżu nie było kościoła rzymskokatolickiego. Dlatego też z czasem Polacy stali się Rusinami, zmienionymi w XX wieku na Ukraińców. Taki los spotkał tysiące polskich wsi i polskich mieszkańców. Cerkwie stawiali polscy właściciele wsi lub majątku. „W drugiej połowie kwietnia 1945 r. wieś była punktem zbornym sił UPA przed atakiem na polską wieś Borownica i tamtejszy posterunek MO” (s. 14) Następnie cytuje Stepana Stebelskiego ps „Chrin” z jego książki „Przez śmiech żelaza” (Warszawa 2014), jak to jej mieszkańcy wspierali ukraińskich „powstańców”: „Mieszkańcy bez wyjątku byli z nami. Nie złamały ich napady wroga, grabieże, katowanie i egzekucje” (s. 15) Dalej pisze: „Praktycznie aż do końca 1945 r. wieś była poza zasięgiem wojennej administracji sowieckiej, jak i nowo tworzącej się administracji polskiej.” (s. 15) „Jesienią 1945 r. Wojsko Polskie próbowało wysiedlić mieszkańców Lachawy, ale ci uciekli do lasu”. (s. 16) Nie podaje jednak, że w październiku 1945 r. UPA zamordowała tutaj 5 Polaków. Pierwszą walkę z UPA w tej wsi WP stoczyło 1 stycznia 1946 r. Stebelski kłamał więc pisząc, że już przed kwietniem 1945 r. wieś dotknęły „napady wroga, grabieże, katowanie i egzekucje”. I gdyby wieś nie stała się siedliskiem band UPA dokonujących napadów na ludność polską, jej mieszkańców nie dotknąłby atak wojska.  W lutym 1946 r. w czasie akcji przesiedleńczej tych, którzy nie uciekli załadowano na podwody, „nawet bose dzieci i starców, prawie bez rzeczy, i zawieziono do Dobrzanki. Trafili stamtąd do Przemyśla, gdzie odmówili podpisania oświadczeń o dobrowolnym wyjeździe na sowiecką Ukrainę. Wypuszczono ich do domów” (s. 18) Nie podaje, że w 26 maja 1946 roku został tutaj uprowadzony przez UPA Tomasz Strawiński, który zaginął bez wieści oraz że tego miesiąca zamordowała kolejnych 14 Polaków. Wieś wysiedlono w maju 1947 r. w ramach Operacji „Wisła” „Wieś opustoszała i nie została ponownie zasiedlona” (s. 18).

Opisując wieś Kuźmina (w okresie międzywojennym pow. Dobromil) Kryciński podaje, że podczas spisu ludności w 1921 r.: „na 924 mieszkańców zajmujących 156 domów, wyznanie rzymskokatolickie podało 718 osób (77,7%), greckokatolickie 191 osób (20,7%), mojżeszowe 15 osób (1,6%). Jednocześnie do narodowości polskiej przyznały się 833 osoby (90,2%), a do rusińskiej 91 osób (9,8%).” (s. 50) Stu grekokatolików było więc Polakami. Według Wołodymyra Kubijowycza na przełomie 1938 i 1939 r. żyło tu 1080 osób: 845 Polaków (78,2%), 220 Ukraińców (20,4%) i 15 Żydów (1,4%) (s. 50) Wszyscy więc grekokatolicy, w tym  Rusini, zostali Ukraińcami.

Następni Kryciński dywaguje: „Druga połowa lat 30. XX w. to czas, kiedy władze II Rzeczypospolitej postawiły na intensywną polonizację społeczności ukraińskiej, zakładając, że tą metodą szybko wtłoczą w jej głowy świadomość bycia Polakami. Jako że robiono to na siłę, często przy użyciu policji i wojska, skutek był odwrotny. Opór ludności  przed polonizacją rósł lub pojawiał się tam gdzie dotychczas go nie było. Wielu Rusinów nie posiadających świadomości narodowej , w krótkim czasie doszło do wniosku, że wolą być Ukraińcami niż Polakami. Jedną z takich akcji „polonizowania” były próby odbierania cerkwi, w których wnętrzach znaleziono ślady „polskości”. Mógł to być łaciński napis na nadprożu lub płycie grobowej. W wielu cerkwiach istniały takie napisy, bowiem fundatorami cerkwi dla ruskiej gromady był zwykle polski szlachcic, ale nie oznaczało to, że cerkiew ta kiedyś była kościołem. Jednak zdaniem poszukiwaczy dawnych kościołów przerobionych na cerkwie tak właśnie było. Działalność ta wpisywała się w program Towarzystwa Rozwoju Ziem Wschodnich działającego od 1933 r., a zwłaszcza Komitetu ds. Szlachty Zagrodowej utworzonego w 1936 r.” (s. 51). 

Kryciński nic nie pisze o antypolskiej działalności ukraińskich towarzystw Proświta i Narodny Dom. W 1935r. Do Proświty w Polsce należało do niej 30 tysięcy osób, skupionych w 83 filiach powiatowych, prowadząc 3 tysiące czytelni i bibliotek. Nie wymienia Ukraińskiego Krajowego Związku Mleczarskiego „Masłosojuz”. W okresie II Rzeczypospolitej nastąpił zawrotny rozwój spółdzielni zrzeszonych w Masłosojuzie. W 1939 skupiał ok. 500 000 gospodarstw rolnych w południowo-wschodnich województwach II Rzeczypospolitej na ok. 800 000 istniejących.  Działalność Masłosojuzu obsługiwał finansowo ukraiński Centrobank.

Kryciński nie wie o tym, że podczas I Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów w Wiedniu (28 styczeń – 3 luty 1929 r) powołano Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, która miała ona zmierzać do „odzyskania, budowy, obrony i powiększania niezależnego, zjednoczonego ukraińskiego państwa narodowego” (Ukrajinśka Samostijna Soborna Derżawa), które miało objąć wszystkie „ukraińskie ziemie etnograficzne”, czyli te, które we wczesnym średniowieczu (!) były, zdaniem nacjonalistów, zasiedlone przez Ukraińców. Zastrzeżono, iż granice przyszłego państwa muszą być jak najlepsze do obrony, co, jak się wydaje, oznaczało przyznanie sobie prawa do włączenia w jego skład także ziem nawet przez nacjonalistów nie uznawanych za ukraińskie” (Motyka: Ukraińska partyzantka.., s. 48). Uchwała I założycielskiego Kongresu OUN z 1929 r. zakładała całkowite usunięcie wszystkich okupantów, tj. wszystkich nie-Ukraińców, z ziem, które OUN uznała za ukraińskie.

Po drugiej wojnie światowej ukraińscy faszyści włączyli do tych ziem tereny południowo-wschodnie Polski, które określili jako „Zakerzonia”, biorąc nazwę od tzw. „linii Curzona”, chociaż jej przebieg sfałszował doradca Curzona, Żyd pochodzący z Galicji, Bernstein – Znamierowski. Powinni więc używać poprawnej historycznie nazwy „Zabernsteinia”. Curzon łaskawie zostawiał Lwów po polskiej stronie swojej „linii etnograficznej”, o czym ukraińscy faszyści nie chcą wiedzieć.

c.d.n.