Dzisiaj jest: 10 Sierpień 2022        Imieniny: Borys, Bogdan, Wawrzyniec
Historia wymienia tylko zwycięzców a nie wspomina o ofiarach

Historia wymienia tylko zwycięzców a nie wspomina o ofiarach

/ "Kłótnia rzek" przykładem -jednym z wielu- fałszowania i manipulowania historią PRL godziła się oficjalnie na fałszowanie historii jeszcze w 1978 roku. W Katyniu umieszczono po polsku i rosyjsku fałszywy…

Readmore..

Rys historyczny - Wybrane tezy do Krwawej Niedzieli z 11 lipca 1943r.

Rys historyczny - Wybrane tezy do Krwawej Niedzieli z 11 lipca 1943r.

Tło wydarzeń W wyniku agresji Niemiec i ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 r., po okupacji całości terytorium II Rzeczypospolitej przez Wehrmacht i Armię Czerwoną i ustaleniu w dniu 28…

Readmore..

Co to znaczy „ważyć słowa” ?

Co to znaczy „ważyć słowa” ?

Tegoroczne obchody "Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej " nie były specjalnie sygnalizowane przez stronę rządową. Głośno było jednak o przygotowaniach, w…

Readmore..

LWÓW Z WIECZNIE  ŻYWYM BANDERĄ W TLE

LWÓW Z WIECZNIE ŻYWYM BANDERĄ W TLE

/ Lwowska rada obwodowa: 2022 rokiem UPA. - jeden z tego typu cyklicznych marszów ku czci UPA we Lwowie. LWÓW Z WIECZNIE ŻYWYM BANDERĄ W TLE Ukraińska Powstańcza Armia –…

Readmore..

Mapa której nigdy nie zobaczycie w polskojęzycznych mediach.

Mapa której nigdy nie zobaczycie w polskojęzycznych mediach.

11 lipca obchodziliśmy 79. rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu.Była to jedna z wielu cyklicznych okazji do uczczenia pamięci ofiar ukraińskiego ludobójstwa ale też tego dnia (ale nie tylko tego dnia)…

Readmore..

Męczennice z Nowogródka

Męczennice z Nowogródka

/ Mocą łaski Bożej, te z pozoru słabe kobiety, zaświadczyły o sile prawdziwej miłości aż po męczeństwo. Z ich życia czerpiemy inspirację i odwagę. https://pl.nazarethfamily.org/?page_id=1263 W lipcu 1943 r. gestapo…

Readmore..

Sierpniowy numer KSI (08/2022) wydany

Sierpniowy numer KSI (08/2022) wydany

W sierpniowej gazecie m.in. Uroczyste obchody operacji „Ostra Brama” 11 lipca na wileńskim cmentarzu Rossa odbyły uroczystości poświęcone 78 rocznicy .. strona 3UPAMIĘTNIENIA 79. ROCZNICY UKRAIŃSKIEGO LUDOBÓJSTWA...Fotorelacja na stronie 5…

Readmore..

Biskup polski na Siczy kozackiej

Biskup polski na Siczy kozackiej

Biskup polski na Siczy kozackiej-opis wydawcy Ziemie ukrainne były opisywane m.in. przez Henryka Sienkiewicza w Trylogii. Zaporoże, Charków – to dla nas, Polaków, dalekie Kresy, nieco zapomniane i mniej znane…

Readmore..

 TYLKO W MORZU KRWI

 TYLKO W MORZU KRWI

/ Wystawa „Błogosławiony biskup Grzegorz Chomyszyn – prorok Ukrainy” na Przystanku Historia IPN w Krakowie - Aktualności - Instytut Pamięci Narodowej „Tylko w morzu krwi...” – początek zbrodni ukraińskich nacjonalistów…

Readmore..

Trzydzieści milionów przesiedleńców

Trzydzieści milionów przesiedleńców

/ Władysław Filar podczas pobytu w swoich rodzinnych stronach- fot. archiwum W. Filara. W swych publikacjach dotyczących stosunków polsko-ukraińskich Władysław Filar podjął polemikę z historykami ukraińskimi oraz częścią historyków i…

Readmore..

Sowieci nas rozbrajają

Sowieci nas rozbrajają

25 lipca w godzinach popołudniowych, na zaproszenie gen. Fokanowa, do Skrobowa udało się całe dowództwo dywizji. W tym czasie bataliony pod dowództwem kpt. Jana Józefczaka „Hrubego” maszerowały w zwartej kolumnie…

Readmore..

”Grupa Radowicka„

”Grupa Radowicka„

/Antoni Romankiewicz Wujek Antoni Romankiewicz opuścił rodzinne gniazdo, znajdujące się na Janówce koło Zasmyk w powiecie kowelskim i zamieszkał w Radowiczach w powiecie turzyskim. Tu bowiem kupił w okresie między…

Readmore..

Operacja „Wisła” a problem wynarodowienia Ukraińców.

Problem powyższy dotyczy celu operacji „Wisła”. Niektórzy historycy i publicyści głoszą poglądy, że celem operacji „Wisła” była likwidacja skupisk ludności ukraińskiej na pograniczu polsko-sowieckim, a następnie jej polonizacja. Oczywiście, przesiedlenie i rozproszenie terytorialne ludności ukraińskiej na zachodnich i północnych ziemiach polskich mogło w dłuższym okresie sprzyjać w pewnym stopniu asymilacji. Trudno jednak zgodzić się z twierdzeniem, że zamiarem ówczesnych władz polskich było wynarodowienie społeczności ukraińskiej. Przeczą temu działania władz polskich wobec przesiedlonych Ukraińców w latach następnych. Oto niektóre fakty.

 Problem ukraiński już w latach 1948-1949 był przedmiotem konsultacji polsko-sowieckich w sprawie wznowienia repatriacji Ukraińców do USRR.

W związku z tym w styczniu 1949 r. sekretariat KC PZPR podjął decyzję o liberalnym traktowaniu podań Ukraińców starających się o wyjazd z Polski do Związku Sowieckiego. Do wznowienia umowy o repatriacji między rządami Polski i sowieckiej Ukrainy jednak nie doszło.[1] Na kolejnych posiedzeniach sekretariatu KC PZPR w kwietniu i grudniu 1951 r. omawiano problem ukraiński w związku z nasilającymi się samowolnymi powrotami Ukraińców do dawnych miejsc zamieszkania. W grudniu 1951 r. powołano specjalną komisję, która miała „zebrać materiał i ustalić miejsca skupisk narodowości ukraińskiej, wyjaśnić ich nastroje, potrzeby kulturalne, ich postulaty”.[2] W opracowanej przez komisję notatce (z 13 marca 1952 r.) dokonano krytycznej analizy położenia ludności ukraińskiej w Polsce. Wskazano na silne nastroje tymczasowości i tendencje powrotu do dawnych gospodarstw, krzywdzące ludność ukraińską posunięcia gospodarcze oraz dyskryminacyjne praktyki w życiu kulturalnym i religijnym. We wnioskach postulowano konieczność uregulowania przez władze centralne położenia ludności ukraińskiej, umożliwienie swobodnego posługiwania się ojczystym językiem i wprowadzenia jako dodatkowego przedmiotu języka ukraińskiego w szkołach z przewagą dzieci ukraińskich.[3] W kwietniu 1952 r. na podstawie notatki opracowanej przez wyżej wspomnianą komisję, Biuro Polityczne KC PZPR podjęło tajną uchwałę w sprawie środków zmierzających do poprawy sytuacji gospodarczej ludności ukraińskiej w Polsce.[4] W uchwale mówi się o niewłaściwym podejściu władz miejscowych do ludności ukraińskiej, które dopuszczały się często dyskryminacji przy wymiarze podatków i świadczeń. Stwierdzono, że „w położeniu ludności ukraińskiej winny być dokonane niezwłocznie zmiany, które ułatwią całkowite znormalizowanie jej warunków gospodarczych, wciągnięcie tej ludności do aktywnego życia społecznego i pozwolą na zaspokojenie jej kulturalnych potrzeb.”[5] Uchwała zobowiązywała komitety wojewódzkie PZPR i prezydia Wojewódzkich Rad Narodowych w województwach o większych skupiskach ludności ukraińskiej, aby: tępiły jakiekolwiek przejawy dyskryminacji gospodarczej, kulturalnej i narodowej wobec ludności ukraińskiej; dbały o zaspokojenie jej potrzeb kulturalnych; rozważyły możliwość wprowadzenia w niektórych szkołach języka ukraińskiego; szerzej wciągały do miejscowych organów władzy „pozytywny element ukraiński”; przeanalizowały możliwość tworzenia terenowych kulturalnych stowarzyszeń ukraińskich.[6]

 Trzeba stwierdzić, że realizacja powyższych postanowień napotykała na trudności w terenie. Władze terenowe początkowo nie zawsze podejmowały działania w tej sprawie, chociaż uchwała Biura Politycznego KC PZPR nakazywała przeanalizowanie problemu i zmianę stosunku do ludności ukraińskiej. O konieczności realizacji uchwały z kwietnia 1952 r. przypominał okólnik sekretariatu KC PZPR o zadaniach Komitetów Wojewódzkich i Komitetów Powiatowych w sprawie poprawy sytuacji gospodarczej i wzmożenia pracy politycznej wśród ludności ukraińskiej, wydany w czerwcu 1955 r.[7] Dotyczył on głównie unormowania życia ludności ukraińskiej i rozszerzenia wśród niej działalności kulturalno-oświatowej. W wyniku tego od roku szkolnego 1955/1956 znacznie wzrosła liczba szkół, w których uczono języka ukraińskiego (w 82 szkołach uczyło się języka ukraińskiego 1625 uczniów) oraz powołano Ukraińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne (UTSK) z Zarządem Głównym oraz pięcioma oddziałami wojewódzkimi (Olsztyn, Gdańsk, Koszalin, Szczecin, Wrocław), trzydziestoma oddziałami powiatowymi i ponad 200 kołami skupiającymi około 5-7 tysięcy członków.

 Problem stosunku do mniejszości narodowych znalazł swój wyraz także w uchwale VII Plenum KC PZPR z lipca 1956 r.[8] W rezultacie Prezydium Rządu podjęło 16 sierpnia 1956 r. uchwałę o pomocy gospodarczej dla ludności ukraińskiej, a Departament Społeczno-Administracyjny Ministerstwa Spraw Wewnętrznych opracował i przesłał do prezydiów Wojewódzkich Rad Narodowych dyrektywę szczegółowo określającą zasady polityki państwa wobec Ukraińców.[9] W dokumencie tym zwrócono uwagę na przejawy dyskryminacji ludności ukraińskiej po 1947 r. i zobowiązano lokalne władze do zwalczania przypadków nie równoprawnego traktowania Ukraińców, a także do prowadzenia akcji na rzecz przełamywania niechęci i wrogości ludności polskiej wobec mniejszości ukraińskiej.

  W roku szkolnym 1956/1957 utworzono dwie pierwsze szkoły z wykładowym językiem ukraińskim, a w 141 szkołach uczyło się języka ukraińskiego 2590 uczniów.[10] Ponadto Ministerstwo Oświaty wydało 4 grudnia 1956 r. okólnik zezwalający na uruchamianie nauki języka ukraińskiego już przy 7 uczniach, których rodzice wyrazili takie życzenie (zamiast poprzedniego limitu wynoszącego 10 osób.[11] Prawdą jest, że nieco później liczba szkół ukraińskich uległa pewnemu zmniejszeniu. Na przykład, w 1963 r. rozwiązano ukraińskie Liceum Ogólnokształcące w Przemyślu. Miało to związek z procesem Iwana Szpontaka ps. „Zalizniak”, na który przybyły rzesze Ukraińców, a wraz z nimi młodzież tego liceum. Wśród obecnych na procesie Ukraińców panowała atmosfera uwielbienia dla sądzonego, znanego z antypolskich akcji na terenie południowo-wschodnich powiatów w okresie powojennym.[12]

 Przytoczone wyżej fakty świadczą o tym, że ówczesne władze państwowe od samego początku czyniły starania, aby rozwiązać nabrzmiały po wojnie problem ukraiński, dążąc do likwidacji występującej niekiedy dyskryminacji przesiedlonej ludności ukraińskiej. Szczególnie po VIII Plenum KC PZPR, po tzw. „odwilży” przyjęto radykalne rozstrzygnięcia w kwestii ukraińskiej. Mniejszość ukraińska uzyskała równouprawnienia w polskim społeczeństwie, chociaż nie wszystkie postulaty społeczności ukraińskiej zostały uwzględnione. Trzeba w tym miejscu otwarcie powiedzieć, że przeszkodą na tej drodze stała się nie w pełni jasna sytuacja w utworzonym UTSK. W działaniu jego zarysowały się tendencje skrajnie nacjonalistyczne, bardzo ostra krytyka postępowania polskich władz państwowych wobec Ukraińców, co znalazło wyraz w publikacjach na łamach ukraińskojęzycznego „Naszego Słowa”.

  Reasumując, można z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że w postępowaniu ówczesnych władz polskich trudno jest dopatrzyć się z góry zaplanowanego działania, zmierzającego do wynarodowienia społeczności ukraińskiej. A zatem, nie to było głównym celem operacji „Wisła”.

 Wydarzenia, jakie miały miejsce przed i po operacji „Wisła” są niewątpliwie bolesne dla obu stron. Tak dla Polaków zmuszonych krwawym terrorem OUN-UPA do opuszczenia Wołynia i Małopolski Wschodniej, jak i dla Ukraińców przesiedlonych na zachodnie i północne ziemie Polski, była to utrata ojcowizny nabytej ciężką pracą wielu pokoleń. Wydarzenia z tym związane są także inaczej oceniane przez Polaków, a inaczej przez Ukraińców. Można i trzeba zrozumieć gorycz tych Ukraińców, których dotknęło przymusowe przesiedlenie. Ale podnoszenie dziś zarzutów i wyolbrzymianie krzywd indywidualnych i społecznych, jakie spotkały Ukraińców są przesadzone. Państwo Polskie od samego początku starało się nieść pomoc przesiedleńcom. Już 17 września 1947 roku Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów podjął uchwałę o przyznaniu kredytu ludności ukraińskiej osiedlonej w województwach: gdańskim, olsztyńskim, szczecińskim i wrocławskim.[13] W miarę stabilizacji w kraju rozwijało się życie kulturalne ludności ukraińskiej, w szkołach uczono języka ukraińskiego. Na równi z Polakami Ukraińcy mieli dostęp do zatrudnienia i nauki. Roman Drozd i Igor Hałagida, autorzy książki „Ukraińcy w Polsce 1944-1989” w rozdziale p.t. „Polityka narodowościowa władz komunistycznych w Polsce wobec Ukraińców w latach 1944-1989” piszą: „(...) Pęd do zdobywania wyższego wykształcenia był wśród Ukraińców widoczny już w latach siedemdziesiątych. Liczba studiujących Ukraińców systematycznie wzrastała (i rośnie do dziś). Szacuje się, że odsetek osób z wyższym wykształceniem jest wśród Ukraińców dwukrotnie wyższy od średniej krajowej.”[14] A w postscriptum dodano: „(...) Są oni obecni na uczelniach i w palestrze, w szpitalach i samorządach, w partiach politycznych i w sejmie.”[15] Jak to się zatem ma do twierdzenia o „wynaradawianiu” i „uciskaniu” mniejszości ukraińskiej w Polsce, gdy mogła ona osiągnąć tak wysoki procent inteligencji oraz zajmuje na równi z Polakami ważne pozycje w życiu politycznym, gospodarczym i społecznym.

 Podsumowanie. Po minionych latach od tamtych dramatycznych wydarzeń, wokół operacji „Wisła” formułowane są i rozpowszechniane różne oceny. Padają słowa potępienia pod adresem tych, którzy podjęli tę trudną i bolesną decyzję o przesiedleniu ludności, obarczając całą winą stronę polską. Stanowisko takie nie wynika z rzetelnej oceny faktów, a raczej z przesłanek ideologicznych i politycznych oraz nikłej wiedzy o wydarzeniach poprzedzających operację „Wisła”. Spójrzmy zatem jeszcze raz na fakty.

  Po zakończeniu drugiej wojny światowej ustalone zostały nowe granice Polski zaakceptowane przez wszystkie wielkie mocarstwa. W Europie nastąpiły duże ruchy ludności. Przesiedlenie dotknęło również ludność polską. Miliony Polaków zmuszono do opuszczenia Kresów Wschodnich, przy czym na terenie Wołynia i Małopolski Wschodniej nastąpiło to jeszcze w czasie trwania wojny, w warunkach bezwzględnego krwawego terroru nacjonalistów ukraińskich. Ani wtedy, ani po wojnie, ani dziś – nie było i nie ma komu upomnieć się o krzywdy tych ludzi, ani oddać hołd Polakom – ofiarom zbrodni popełnionych przez OUN-UPA. Zbrodnicza działalność, zapoczątkowana na Wołyniu, przeniosła się na tereny południowo-wschodniej Polski, i krwawa rozprawa z tym co polskie trwała do 1947 roku. W takiej to sytuacji doszło do przeprowadzenia operacji „Wisła”.

                Podnoszone tu i ówdzie zarzuty o krzywdach indywidualnych i społecznych, jakie spotkały Ukraińców w wyniku przeprowadzonej akcji przesiedleńczej, są przesadzone. Zarządzenie Państwowej Komisji Bezpieczeństwa dla GO „Wisła” nakazywało „zachowanie humanitarnej postawy wobec wysiedlanych, traktowanie ich jako obywateli państwa polskiego”.[16] W innym miejscu tego zarządzenia podkreśla się wyraźnie: „moment podstawowy: przesiedlenie nie pacyfikacja!”[17] W zabezpieczeniu ewakuacji zwraca się uwagę na „ochronę mienia i bezpieczeństwa osobistego przesiedleńców na miejscu i podczas całej trasy – wobec ewentualnych prób odwetu i grabieży;” i dalej: „dopilnowania odpowiedniej aprowizacji transportów (żywność, woda) i opieki nad dziećmi”.[18]

 W rozkazie szefa Sztabu Generalnego WP i szefa Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego WP do dowódców okręgów wojskowych i dywizji w związku z akcją „Wisła” sformułowany został wyraźnie, jaki powinien być stosunek do wysiedlanej ludności ukraińskiej. Czytamy w nim m.in.: „(...) Musimy sobie jasno zdać sprawę z różnicy między bandytami a wysiedlana ludnością. Wysiedlani – to pełnoprawni obywatele polscy, którzy ze względu na konieczność zwalczania bandytyzmu zostaną przeniesieni na inne miejsce (na Ziemie Zachodnie). Dlatego też, jeśli do bandytów musimy odnosić się z całą surowością i bezwzględnością, aż do ich całkowitego wytępienia, to do przesiedlanej ludności musimy odnosić się tak, jak do normalnych obywateli. Przesiedleńcy mają prawo zabrać cały swój majątek, łącznie z żywym i martwym inwentarzem. Nie wolno dopuszczać do żadnych aktów gwałtu w stosunku do ludności, na odwrót – należy ochraniać ludność przed grabieżą i niszczeniem dobytku. Każdy wypadek gwałtu, rabunku i t. p. będzie jak najsurowiej karany”.[19]

Nie można twierdzić, że wszyscy biorący udział w akcji przesiedleńczej stosowali się ściśle do wydanych zarządzeń i rozkazów, chociaż w zadaniach zabezpieczenia ewakuacji ujęta została „ochrona mienia i bezpieczeństwa osobistego przesiedleńców na miejscu i podczas całej trasy – wobec ewentualnych prób odwetu i grabieży” oraz „dopilnowanie aprowizacji transportów (żywność, woda) i opieki nad dziećmi.”[20] Akcja przebiegała na terenach objętych walką bratobójczą, bandytyzmem, przy czym w niektórych przypadkach działaniem ludzi rządziła nienawiść i chęć zemsty, zresztą z obu stron. Trzeba uwzględnić fakt, że wśród dowódców i żołnierzy biorących udział w akcji byli także Polacy z Wołynia i Małopolski Wschodniej, z których liczni utracili całe rodziny, zamordowane przez OUN-UPA. Stąd też ich stosunek do członków OUN-UPA i Ukraińców z nimi współpracujących mógł wykraczać poza obowiązki, i mogły mieć miejsce wypadki brutalności i wyrządzania krzywdy niektórym przesiedleńcom. Były niewątpliwie także niedociągnięcia natury organizacyjnej, wynikające z braku niedostatecznej ilości transportu, środków i ludzi do realizacji zaplanowanych przedsięwzięć. Nie może to jednak przekreślać dobrej woli ówczesnych władz polskich w rozwiązywaniu nabrzmiałego problemu bezpieczeństwa ludności na południowo-wschodnim obszarze Polski.

  Można także zastanowić się, czy było jakieś inne rozwiązanie. Czy dźwigająca się z ruin Polska, może nie w pełni suwerenna, ale potrzebująca stabilizacji w kraju zniszczonym wojną, miała inne możliwości rozprawienia się ze zbrojnym podziemiem ukraińskich nacjonalistów. Rozwiązanie metodami politycznymi nie wchodziło w rachubę, ze względu na przyjętą i konsekwentnie realizowaną przez OUN-UPA ideologię skrajnego nacjonalizmu ukraińskiego, uznającą te tereny za etnicznie ukraińskie, wymagające usunięcia z nich Polaków. Podejmowane przez organa MO i KBW (przy wsparciu nielicznych sił wojska) próby zlikwidowania podziemia ukraińskich nacjonalistów nie przyniosły rezultatu. W ten sposób można było przeciągać stan nieustannego niepokoju na tych ziemiach, który trwałby latami i przynosił wciąż nowe ofiary. Można było wreszcie przeprowadzić pacyfikacje terenu przy użyciu dużych sił wojskowo-policyjnych, zniszczyć siły ukraińskiego nacjonalistycznego podziemia zbrojnego i wszystkich tych, którzy byli z nim związani i czynnie go wspierali, wzorem prowadzonej operacji rosyjskiej w Czeczenii. Zresztą podobne metody w stosunku do ludności polskiej zastosowało OUN-UPA w latach 1942-1944 na Wołyniu. Ale na szczęście nie przyjęto takiego rozwiązania sprawy ukraińskiej. Przyjęto rozwiązanie polegające na pozbawieniu OUN-UPA bazy materialnej i społecznej, bez czego nie można było podjąć skutecznej walki z ukraińskim nacjonalistycznym podziemiem. Pozwoliło to w stosunkowo krótkim czasie zlikwidować działające na tym terenie oddziały UPA oraz rozbić siatkę cywilną OUN. Było to rozwiązanie przynoszące najmniejsze ludzkie straty po obu stronach. Ukraiński nacjonalistyczny działacz i historyk, a także uczestnik walk OUN-UPA, Łew Szankowśkyj pisze: „Walka zbrojna UPA oraz podziemia OUN w przemyskim, jak również na całej zakerzońskiej Ukrainie, została powstrzymana nie dlatego, że była taka lub inna przewaga sił zbrojnych wroga. Została ona wstrzymana dlatego, że zabrakło szerokich mas ludowych, które tę walkę popierały i w ten sposób w niej uczestniczyły. Kiedy wysiedlono z Zakerzonia prawie wszystkich Ukraińców (...) oddziały UPA oraz podziemie OUN nie mogły dalej istnieć”.[21] Ta wypowiedź ukraińskiego historyka potwierdza tylko, że bez przesiedlenia ludności ukraińskiej z tych terenów niemożliwe byłoby rozbicie struktur OUN-UPA.

    Na zakończenie należy podkreślić, że gdyby nie było zorganizowanej wrogiej Polsce siatki OUN i zbrodniczej działalności UPA na terenach południowo-wschodniej Polski oraz wsparcia tej działalności ze strony zamieszkującej tam ludności ukraińskiej – nie byłoby operacji „Wisła”. Warto pamiętać, że decyzja o przeprowadzeniu operacji „Wisła” nie zrodziła się nagle, ale była logiczną konsekwencją rozwoju krwawych wydarzeń i niepokojów na tych terenach, sprawcami których była OUN-UPA. Decyzję podjęto ze względu na pogarszający się stan bezpieczeństwa na tym obszarze, po prawie trzyletniej zbrodniczej działalności OUN-UPA i wyczerpaniu innych środków. Można tylko ubolewać, że aby przywrócić spokój i ład na obszarze południowo-wschodniej Polski trzeba było operację wojskową przeciwko strukturom OUN i oddziałom UPA połączyć z akcją przesiedleńczą. OUN-UPA ponosi więc odpowiedzialność za swoje czyny nie tylko przed narodem polskim ale także przed narodem ukraińskim.

 W ocenie tych wydarzeń zabrakło niektórym historykom i publicystom analizy faktów i uwarunkowań, ich wzajemnych powiązań, a także zrozumienie strony drugiej, bez ideologicznych i politycznych uprzedzeń. Źle się dzieje, jeżeli każda ze stron idealizuje na swój sposób to wszystko, co się wydarzyło i stara się utrwalić ten idealistyczny obraz w świadomości i wyobraźni społeczeństwa. Taka jednostronna ocena wydarzeń staje się czynnikiem dzielącym i antagonizującym nasze narody, powoduje utrzymywanie się nieporozumień i konfliktów. Potrzebny tu jest dialog, spokojny i rzeczowy, bez emocji, podczas którego wnikliwie rozpatruje się racje drugiej strony, starając się zrozumieć powody takiego a nie innego postępowania. Że do takiego dialogu zbliżamy się, świadczyć może głos ukraińskiego historyka Łeonida Zaszkilniaka w dyskusji w ramach okrągłego stołu na konferencji poświęconej stosunkom polsko-ukraińskim: „(...) Rzeczywiście Ukraińcy bronili się, Ukraińcy mieli dużo powodów do tego, aby być niezadowolonymi ze swego stanu na zachodnio-ukraińskich ziemiach. Ale czy można usprawiedliwiać terror w okresie pokojowym lat 20-30-tych, czy można usprawiedliwić przekroczenie zasad samoobrony, niezależnie od tego, czy dawał ktoś wskazówki lub rozkazy? Miałem możliwość zaznajomienia się z licznymi dokumentami 1944-46 r. Otóż, trzymałem w rękach całą teczkę dokumentów Służby Bezpeky OUN z wyrokami na Polaków na terytorium województwa lubelskiego. Były to wyroki za to, że ktoś służył w polskiej armii, ktoś nie tak coś powiedział. Nie można usprawiedliwiać tych akcji. wydaje mi się, że z moralnego punktu widzenia ich usprawiedliwiać nie można.” I dalej: „(...) My bardzo dużo piszemy o walce Ukraińców o prawa, o niepodległość, ale zupełnie nie liczymy się ze stanowiskiem drugiej strony. (...) Z pewnością, nie jest winą Ukraińców, że Polacy i Ukraińcy na tych ziemiach nie mogli dojść do zgody przed wojną i nagromadził się taki konflikt. Ale w pewnym stopniu trzeba przyznać, że i dla polskiej ludności, która tu mieszkała, te ziemie też były ojcowizną. Dlatego trzeba uznać emocjonalną, psychologiczną stronę tego momentu.”[22]

 Trzeba także nam uważnie, i ze zrozumieniem drugiej strony, spojrzeć na konflikt polsko-ukraiński, ukazując nasze błędy popełnione w przeszłości. Otwarcie trzeba też powiedzieć o skutkach akcji odwetowych na obszarze południowo-wschodniej Polski, które dotknęły ludność ukraińską. Tylko taka droga prowadzi do poznania prawdy o wydarzeniach tak bolesnych dla obu bratnich narodów i wybaczyć sobie wzajemne krzywdy.              

--

[1] AAN, PZPR, p. 1,t. 6. Protokół posiedzenia sekretariatu KC PZPR z 22.01.1949 r., k. 10.
[2] AAN, PZPR, 1641. Protokół posiedzenia sekretariatu KC PZPR z 13.04.1951 r. i z 31.12.1951 r.
[3] AAN, Archiwum B. Bieruta, Ministerstwo Oświaty, 467. Notatka dotycząca ludności ukraińskiej w Polsce, k. 174.
[4] AAN, Archiwum B. Bieruta, PZPR, p. 13, t. 48. Uchwała Biura Politycznego KC PZPR z kwietnia 1952 r., k. 70-73.
[5] tamże, k. 71.
[6] tamże, k. 72-73.
[7] AAN, PZPR, p. 13, t. 48. Okólnik sekretariatu KC PZPE z czerwca 1955 r., k. 65-69.
[8] „Nowe Drogi” 1956, nr 7-8, s. 218.
[9] APR, Prezydium WNR, 10  122. Okólnik Departamentu Społeczno-Administracyjnego MSW z 23.8.1956 r.
[10] AAN, PZPR, 237/XIV-138. Rozwój szkolnictwa dla mniejszości narodowych w latach 1952-1958, k. 50.
[11] Dziennik Urzędowy Ministerstwa Oświaty nr 15/1956, poz. 48.
[12] Iwan Szpontak „Zaliźniak (używał także pseudonimów: „Łemisz”, „Dubrowyk”) był majorem UPA. W czasie okupacji niemieckiej wstąpił do policji pomocniczej, skąd w kwietniu 1944 r. przeszedł wraz z całym posterunkiem w Rawie Ruskiej do UPA. Był dowódcą sotni a następnie kurenia, w skład którego wchodziły cztery sotnie: „Kałynowycza”, „Kruka”, „Tuczy” i „Szuma”. W marcu 1945 r. został dowódca 27 Odcinka Taktycznego UPA „Bastion” obejmującego teren powiatu jarosławskiego, lubaczowskiego oraz częściowo tomaszowskiego i przemyskiego. Równocześnie pełnił funkcję szefa sztabu VI Okręgu UPA „San” i dowódcy kurenia. W 1960 r. został aresztowany. Sąd Rejonowy w Przemyślu 8.3.1961 r. skazał go na karę śmierci, zamienioną 3.6.1961 r. na dożywotnie więzienie, a następnie 26.02.1970 r. na 25 lat więzienia. 
[13] AAN, Ministerstwo Ziem Odzyskanych, 792, k. 26.
[14] Roman Drozd, Igor Hałagida, op. cit., s. 26.
[15] tamże, s. 301.
[16] CAW, Sztab Generalny WP, IV.111, t. 512, k. 4-5.
[17] tamże.
[18] tamże.
[19] CAW, Sztab Generalny WP, IV.111, t. 471, k. 1405-1407.
[20] CAW, Sztab Generalny WP, IV.111, t. 512, k. 4-5.
[21] Łew Szankowśkyj, „Diji UPA i ukrajinśkoho zbrojnoho pidpillia na tereni Peremyszczyny 1944-1947”, w: „Peremyszl – zachidnyj bastion Ukrajiny”, Nowy Jork 1961, s. 196.
[22] Łeonid Zaszkilniak, głos w dyskusji. „Deportaciji ..., op. cit., „Kruhłyj stił”: Ukrajinśko-polśki stosunky (30-40 i roky XX st.): Probłema ocinky pryczyn i charakteru konfliktiw ta poszuku szlachiw porozuminnia”, s. 112.