Dzisiaj jest: 26 Wrzesień 2022        Imieniny: Justyna, Łucja, Cyprian
Lulówkę  Ukraińcy napadli w biały dzień

Lulówkę Ukraińcy napadli w biały dzień

W pierwszej połowie 1943 r. doszło na Wołyniu do rozpoczęcia szeroko zakrojonej przez nacjonalistyczne podziemie ukraińskie akcji mającej na celu pozbycie się zamieszkującej te tereny od wieków ludności polskiej. Ludobójstwa…

Readmore..

Szlakiem krzyży wołyńskich - Antonówka nad Horyniem  Kościół i cmentarz

Szlakiem krzyży wołyńskich - Antonówka nad Horyniem Kościół i cmentarz

 / Antonówka, gromada Antonówka, gmina Antonówka, powiat Sarny, parafia Antonówka woj. wołyńskie Kiedy w 1903 r. Imperator Rosji nakazał budowę linii kolejowej z Kijowa do Kowla, historia Antonówki nabrała rozpędu.…

Readmore..

Kalendarz Pamięci Kresowej: Wrzesień

Kalendarz Pamięci Kresowej: Wrzesień

Od lipca do września 1943 roku we wsi Michałówka pow. Łuck upowcy zamordowali 6 Polaków, którzy przybyli do swoich gospodarstw po żywność. Na przełomie sierpnia i września 1943 roku: We…

Readmore..

Zapomniane bohaterstwo -Obrona Grodna 1939r.

Zapomniane bohaterstwo -Obrona Grodna 1939r.

Obrona Grodna 1939r była działaniami zbrojnymi prowadzonymi w dniach 20–22 września 1939 r. podczas agresji ZSRR na Polskę mające doprowadzić do obrony miasta przed wkraczającymi wojskami sowieckiego 15 Korpusu. Obrona…

Readmore..

CZY TY  POLSKO UPOMNISZ SIĘ O NICH

CZY TY POLSKO UPOMNISZ SIĘ O NICH

CZY TY POLSKO UPOMNISZ SIĘ O NICHkresy utracone przez Polską zapomnianegroby bez krzyży ekshumacja zakazanai tylko wierzby płaczące nad nimia Oni milczą w niepoświęconej ziemi wciąż nad nami zmowa milczeniajak…

Readmore..

SYMONÓW, Symonów – gmina Hoszcza, powiat Równe, woj. Wołyńskie, parafia Hluboczek.

SYMONÓW, Symonów – gmina Hoszcza, powiat Równe, woj. Wołyńskie, parafia Hluboczek.

/ SYMONÓW, Symonów – gmina Hoszcza, powiat Równe, woj. Wołyńskie, parafia Hluboczek. Z księdzem Witoldem Kowalowem nazywanym legendą Kresów jak Bóg pozwoli i zdrowie dopisuje zwiedzamy Kresy Utracone. Ksiądz Witold…

Readmore..

BANDEROWSKA SZKOŁA KŁAMSTWA Z UKRAIŃSKĄ GAZETĄ W TLE POLITPOPRAWNYFAŁSZ

BANDEROWSKA SZKOŁA KŁAMSTWA Z UKRAIŃSKĄ GAZETĄ W TLE POLITPOPRAWNYFAŁSZ

/ Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, otrzymał medal Służby Bezpieczeństwa Ukrainy za zaangażowanie w walkę o wolność narodu ukraińskiego. Rozważając obecną sytuację środowisk kresowych w Polsce, dochodzę do wniosku,…

Readmore..

KURDYBACHOWA TAK MNIE UCZYŁA HISTORII POLSKI,  ŻE DOSTAŁEM 10 LAT!

KURDYBACHOWA TAK MNIE UCZYŁA HISTORII POLSKI, ŻE DOSTAŁEM 10 LAT!

Jerzy Michotek urodzony w polskim Lwowie wspominał w 1989 roku: „Każdy ma takie miejsce na ziemi, jakiego już nie będzie. To miejsce, w którym mieliśmy ..naście lat, gdzie opętała nas…

Readmore..

”Czerwona Branka”.  Ofiary których nikt nie policzył

”Czerwona Branka”. Ofiary których nikt nie policzył

/ Oficerowie niemieccy i sowieccy na nowo wytyczonej granicy w okolicach Sejn na Suwalszczyźnie, październik 1939 r. Czytając dziesiątki wspomnień, relacji byłych mieszkańców dawnych Kresów RP, dość często trafiałem na…

Readmore..

Pożegnanie Przyjaciela Edward Hutyra (1929-2022)

Pożegnanie Przyjaciela Edward Hutyra (1929-2022)

Edward Hutyra urodził się 5 października 1929 w Daszawie. Syn Wawrzyńca i Mari z d. Gacek. Ojciec prowadził 5 hektarowe gospodarstwo, jednocześnie pracował na poczcie dostarczając przesyłki na stację kolejową.…

Readmore..

„Orlęta. Grodno’39” w kinach  od 9 września

„Orlęta. Grodno’39” w kinach od 9 września

Tego nie wolno przegapić. Po filmie "Wołyń" jest to druga produkcja dotycząca zapomnianych Kresów II RP. „Orlęta. Grodno’39” opowiada o agresji wojsk sowieckich na Polskę we wrześniu 1939 roku. Film…

Readmore..

Białoruś: Barbarzyństwo na  cmentarzu AK w Surkontach. Sierpień

Białoruś: Barbarzyństwo na cmentarzu AK w Surkontach. Sierpień

W Surkontach zniszczono kolejny polski cmentarz na Białorusi. Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych informował w czwartek, powołując się na portal Głos znad Niemna, że cmentarz żołnierzy AK w Surkontach jest „dewastowany…

Readmore..

Szlakiem krzyży wołyńskich - HUTA STEPAŃSKA STARY CMENTARZ

/ HUTA STEPAŃSKA STARY CMENTARZ, gmina Stepań, powiat Kostopol, woj. wołyńskie parafia Huta Stepańska

 Ziemie pod cmentarz, podobnie jak i pod kościół, przekazał dziadek Michał Sawicki, jako wotum dziękczynne za ocalenie z rąk bolszewików. Schwytany został przez nich w 1920 r. jak szli na Warszawę.  Powiesili go za nogi w jego stodole, aby wymusić przyznanie się gdzie ma ukryte złoto. Kiedy jeden z bolszewików chciał rozpalić pod nim ognisko, przyznał się i oddał kilka złotych dziesięcio rublówek. Jego życie wisiało na włosku, ale żona bez przerwy karmiła i poiła przetrzymujących go bolszewików i nie mieli czasu go zabić. Kiedy nastała noc, zdołał uciec do lasu ubrany w czapkę budionnówkę.

/ Huta Stepańska- pomnik na cmentarzu

 ZAKOPANE KARABINY

 W 1922 r. wyświęcono cmentarz i zaczęto chować zmarłych. Parafia Huta Stepańska obejmowała swoim zasięgiem wielki obszar. Niski poziom higieny powodowany biedą i niedostępne z powodu wielkich kosztów lecznictwo, były głównym powodem śmierci. Liczne epidemie szybko zapełniały teren cmentarza grobami. Sytuacja zaczęła zmieniać się dopiero końcem lat trzydziestych, ale wtedy wybuchła wojna. A wojna i cmentarz zawsze idą w jednej parze. Najpierw Czerwonka zw. Krwawą dyzenterią w 1940 r., a potem jej nawrót w 1942 r. spustoszyły parafię.

W obyczajowości wołyńskiej cmentarz był miejscem zarezerwowanym dla zmarłych, żywi po zmroku nie wchodzili na jego teren. Tam właśnie prawdopodobnie, bo nie udało się tego w żaden sposób potwierdzić, zakopano 40 karabinów małokalibrowych, przechowywanych na posterunku policji, a będących własnością Związku Strzeleckiego. Akcją ukrycia broni po wkroczeniu sowietów kierował komendant Strzelców Stanisław Garbowski, pomagali mu w tym huciańscy policjanci. Wszystkich uczestników ukrycia broni aresztowano 30 września 1939 roku, a w końcu wywieziono ich na Sybir. W okresie napadów banderowskich usilnie poszukiwano tego „skarbu”, jednak bez powodzenia. Podobnie jak w Wilczym, fakt przedwojennego posiadania broni wykorzystywano w celu odstraszania banderowców, rozgłaszając wiadomości o jej rzekomym odnalezieniu [1].

/ Żałobna Msza Święta na cmentarzu w Hucie Pieniackiej 

PADALI OD SIEKIER I WIDEŁ.

 Od lutego 1943 r. zaistniał nowy powód śmierci, banderowcy. Parafianie padali masowo, najwięcej od siekier i wideł. W ostatnich tygodniach istnienia Huty nie było dnia bez pochówku. Zamordowanych zwożono z całej okolicy. Uciekinierzy przybywający do Huty Stepańskiej, przywozili z sobą ciała, które zdołali zabrać. Wygląd niektórych zwłok był przerażający, kilka kobiet ochotniczek, zajmowało się ich myciem i kompletowaniem odrąbanych członków. Rolę Domu Żałobnego przejął Dom Ludowy, obyczaj nakazywał, aby przy zmarłych odprawić modły i móc się z nimi pożegnać. Leżące zwłoki były przede wszystkim rozpoznawane, ustalano wielokrotnie, kim jest anonimowa ofiara. Proboszcz Ks. Bronisław Drzepecki prowadził skrupulatnie Księgę Zgonów. W spokojnych czasach pochówek odbywał się na trzeci dzień od śmierci. Jeśli była rodzina zamordowanego to próbowano zachować tradycję.  W innym przypadku ksiądz pod kościołem jedynie "święcił" zwłoki, a potem, kto mógł szedł je zakopać. Na Starym cmentarzu pochowano ponad 100 ofiar i brakło miejsca, wyświęcono wtedy boisko sportowe na Nowy cmentarz 2.

/ Napis na krzyżu Jezu Ratuj Nas

/uroczysta Msza Św. w 75 rocznicę ludobójstwa

/ Msza Św. Panahydę prowadzi Błohoczynny Sarneński O. Aleksander Kokora

BUNKRY NA CMENTARZU

Jakby z naturalnego położenia tj. za wsią, ale tuż przy niej, cmentarz stał się na nowo ożywionym. Dowództwo samoobrony podjęło decyzję o budowie bunkrów wokół Huty Stepańskiej. Przy wschodnim rogu cmentarza wybudowano jeden z nich, jako główny z I Sektora obrony. Ścieżka dojścia do niego szła pomiędzy grobami. Bunkry rozmieszczono w tak przemyślny sposób, że środkowy widział dwa boczne, a dzieliło je po kilkaset metrów. Pomiędzy nimi wykopane były w miarę możliwości, z powodu podmokłego terenu, głębsze stanowiska ogniowe i linie okopów. Kozły z drutów kolczastych blokowały wszystkie możliwe wjazdy do wsi.

 KRWAWA NOC

 W Krwawą Noc ataku z 16 na 17 lipca bunkier przy cmentarzu, dowodzony przez Zygmunta Kopija z Zaułka, był na pierwszej linii ataku od strony kolonii Kamionka Nowa i Lady. Płonące zabudowania oświetlały żądny krwi tłum, to była „czerń”, ukraińscy chłopi poganiani i pilnowani przez banderowców. Widok „czerni” był przeraźliwy w swojej mocy i zapowiadał straszliwy koniec dla Polaków. W przypadku upadku Huty „Czerń” właśnie dokonałaby masakry ludności. Dwa rkm – my strzelające z bunkra i kanonada innej broni zatrzymały atak. Na cmentarzu ukryty pomiędzy grobami i na strzelnicy Związku Strzeleckiego po drugiej stronie drogi, oczekiwał odwód kosynierów.  Wśród obrońców w I Sektorze po ataku było 5 zabitych i 8 rannych. Banderowcy, atakujący od tej strony na wskutek poniesionych stratach ok. 30 zabitych, przemieścili siły 3. Obeszli wokół Hutę poza północną jej część tj. Hradę, ostrzeliwani z VI Sektora i zacięcie atakowali od strony uroczyska Olszynka na kierunku centralnym, wdarli się w pobliże ufortyfikowanej szkoły. A jej zdobycie oznaczałoby całkowitą klęskę i pogrom Huty. Podpalili zabudowania Anieli Sawickiej leżące zaledwie 100 m od szkoły i zostali wyparci przez kosynierów. W dzień obrońcy poszli na przedpole pomiędzy zabitych zabierać broń i amunicję. Kilku martwych banderowców było w mundurach szucmanów.

Główne siły banderowców, atakowały jednak tej nocy od strony Słonego Błota na II Sektor, gdzie dowodził i strzelał z l km – mu Jan Drozdowski, pustosząc banderowskie szeregi. Po przybyciu uciekinierów z Wyrki i przekazaniu dowództwa w ręce porucznika Władysław Kochańskiego, w miejsce rannego, dotychczasowego komendanta Jana Szabelskiego, zreorganizowano obronę. Dowództwo w II Sektorze objął ppor. Alojzy Krupa z Wilczego, a Jan Drozdowski przeszedł z l km do bunkra przy cmentarzu.

 OBRONA HUTY STEPAŃSKIEJ

 Obrona Huty Stepańskiej to wielki heroizm setek obrońców, walczących o życie swoje i swoich rodzin. Rozmawiając z żyjącymi banderowcami, którzy zdobywali Hutę, pytałem co zrobilibyście z Polakami, gdybyście zdołali pokonać obronę. Zgodnie odpowiadali, że nie wiedzieli, co by się stało. Nie zastanawiali się. Samogon przygotowany i rozdawany przed atakiem prawdopodobnie uśpiłby ostatnie odruchy człowieczeństwa. Doszłoby do masowych gwałtów na kobieta, a międzyczasie prowadzona byłaby rzeź bezbronnej ludności, z jednoczesną grabieżą.

Niewiele brakowało, aby tak się stało, jedynie postawa kilku najwaleczniejszych obrońców zdołała w krytycznym momencie uchronić Hutę przed klęską. Aby oddać im należną cześć wrócę do okresu przedwojennego. W kolonii Ładesa na początku lat dwudziestych osiedliła się wielodzietna rodzina Tkaczyków przybyła z Centrali. Rodzice, córka i czterech synów, żyli w wielkim niedostatku, podobnie jak wielu kolonistów. Biedę potęgowała przedwczesna śmierć ojca. Najstarszy z braci Bolesław ożeniony u Szczepkowskich, a pozostali chodzili po ludziach za pracą. Jak się dało to kradli, bieda zmuszała do walki o życie np. snopki ze zbożem. Jednej niedzieli dokonali w biały dzień zuchwałej kradzieży w sąsiedniej Halinówce. Wycięli śliwkę pełną owoców i nieśli ją do lasu, aby oberwać. Właściciel, Stanisław Pomerański zaalarmowany przez syna Edwarda ruszył w ślad za nimi. Kiedy rozpoznał czyi to synowie poszedł prosto do ich brata Bolka. Obaj poszli do ich domu rodzinnego i tam czekali na powrót złodziei. Bolek rozpaczał nad postępkiem braci, żalił się na biedę i prosił o wybaczenie. Matka, wdowa zachodziła się łzami, jakich to łotrów wychowała i za co ją Bóg tak pokarał. Kiedy wrócili Bolek kazał im poklękać w koncie z podniesionymi rękami i prowadził śledztwo, a oni prosili o wybaczenie. Kiedy Władysław przyznał się, że to ścinał drzewko, Bolesław wybił go dobrze. Wtedy i Stanisław Pomerański prosił, aby im wybaczył, bo nic się nie stało, to tylko śliwka, a ma ich więcej. Szkodę odrobili w polu uczciwie pracując, a pomiędzy rodzinami zawiązała się przyjaźń.

Kiedy obsadzano Sektory obrony wokół Huty, ważną rolę odegrał syn Pomerańskiego, Franciszek, członek konspiracyjnego „Wachlarza”, mianowany w czasie okupacji na podporucznika. W czasie I Wojny był wielokrotnie odznaczany za waleczność na froncie. Wziął z sobą wszystkich braci Tkaczyków do II Sektora. Wiedział, że to waleczni mężczyźni, obeznani z bronią, więc mógł na nich liczyć, a oni go bardzo szanowali.

/ Biskup Marcjan Trofimiak na cmentarzu, 2011 r. 

/ Jeden z nagrobków na cmentarzu.

SZŁA NIEPRZEBRANA MASA „CZERNI”.

Atak banderowski po 22.00 wglądał bardzo strasznie. W łunach palących się, pojedynczych domów widać było nieprzebraną masę „czerni”. Szli jak nawała, w rękach trzymając widły, siekiery, szpikulce osadzone na drzewcach, widać też było w rękach pały i cepy. Okrzyki tłumu hura, hura, ryzać lachów, hura, hura, paraliżowały obrońców. Dowódca II Sektora zabronił strzelać z oddali, a w tym czasie masa „czerni” zalewała łąki nad Gołubicą. Kiedy byli już w odległości mniejszej jak 200 m, ktoś z obrońców poderwał się do ucieczki, a za nim ruszyła większa część z kilkudziesięciu osobowej obsady II Sektora. Strach ma wielkie oczy, poderwał do ucieczki i braci Tkaczyków.

Reakcja Franciszka Pomerańskiego była zdecydowana, zawołał z prośbą w głosie „Bolek! wróćcie się, damy im radę! Zawróć wszystkich, bo nas wymordują!”. On posłuchał, opamiętał braci, nakazał, aby razem z nim zawracali uciekających, a oni go posłuchali. Karabinami gotowymi do strzału opamiętali uciekających. Jednocześnie Drozdowski z rkm-mu rozpoczął ostrzał atakującej hordy. Bracia Tkaczyki sprowadzili uciekinierów z powrotem na stanowiska, a oni zaraz zaczęli strzelać. Za każdym wystrzałem ustępował strach, do tego na pozycję wracali ci, których zdążyli wcześniej uciec. Chwilę jeszcze trwało natarcie, ale szybko „czerń” zaległa i czołgając się do tyłu zbiegli w ciemność.

Nikt już nie myślał o ucieczce, obrońcy zrozumieli z kim walczą. Banderowcy od miesięcy napadający i mordujący bezbronnych oraz wspierający ich siekiernicy nie byli tacy straszni. Co innego zamordować kogoś bezbronnego w nocy, a co innego atakować uzbrojonego, potrzeba było odwagi, a tej nie mieli. Wtedy dopiero Franek Pomerański podziękował Tkaczykom słowami „Boluś, bez ciebie i braci już by było po Hucie”. A on odpowiedział, „gdyby nie wstyd, co sobie o nas pomyślisz, żadna siła by mnie nie zatrzymała przed ucieczką, tak się bałem”.

DETERMINACJI LUDNOŚCI

/ Prawosławni świaszczennicy na  cmentarzu. w Hucie Stepańskiej. VII 2013 r.

Patrząc z odległej perspektywy, nie ma żadnej wątpliwości, że ważyły się w tych sekundach losy tysięcy ludzi. Jeśli wtedy, przy pierwszym ataku udałoby się wedrzeć banderowcom do Huty, nie byłoby szansy na obronę. Rozciągnięci na dużej przestrzeni obrońcy nie zdołaliby pokonać niezliczonej masy ukraińskich chłopów, gnanych przez banderowców do ataku. Pierścień obrony miał takie dziury, że dwóch obcych banderowców, którzy pomylili kierunki weszło pod sam kościół i dopiero wtedy zostali złapani. Myśleli, że są między swoimi, szli i spokojnie rozmawiali po ukraińsku. Zajście wywołało konsternację w dowództwie.  Wyciągając wnioski z dotychczasowej walki przeformowało o świcie linie obronne. Wycofana został pod samą ufortyfikowaną szkołę obsada VI Sektor, gdzie dowodził brat Franka, Edward Pomerański. Posunięcie to kosztem oddania części wsi w znaczący sposób wzmocniło obronę centrum, wokół szkoły i kościoła. Pozostawiono bez ochrony i tak wcześniej opuszczone domy, których obrona była bezcelowa 4.

Tylko dzięki wielkiej determinacji ludności, poddania się pod rygor dyscypliny wojennej, kilkumiesięcznym przygotowaniom i odwadze obrońców, udało się uniknąć ludobójstwa banderowskiego na kilku tysiącach, bezbronnych cywilach, kobietach i dzieciach. Banderowcy nie zdobyli Huty Stepańskiej, została ona opuszczona przez Polaków, z powodu braku amunicji i beznadziejnego położenia.

Naszą heroiczną walkę upamiętniono w 2018 r. na tablicach Grobu Nieznanego Żołnierza.

Janusz Horoszkiewicz c.d.n.

1 Historia broni myśliwskiej opisana jest pod tytułem: Wilcze
2 Szukaj w temacie Huta Stepańska Nowy cmentarz
3 Cz. Piotrowski, Krwawe żniwa, Warszawa 2005 r. str. 182
4 Opis walk w swojej książce pt. Krwawe żniwa, dokonał Cz. Piotrowski, jeden z obrońców Huty Stepańskiej